Forum www.spotkania.fora.pl Strona Główna www.spotkania.fora.pl
zatrzymaj się na chwilę
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nasze lektury
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.spotkania.fora.pl Strona Główna -> Kultura / Nasze: lektury, filmy, muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Daga




Dołączył: 13 Lut 2009
Posty: 21296
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 3875 razy
Ostrzeżeń: 0/4

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:20, 01 Paź 2015    Temat postu:

Część historii przypomniałeś Multilatku:), ale części nie znałam. Wiem tylko jedno rozpusta, brak szacunku dla życia , jest znana do dziś doskonale.
Kiedyś miałam książkę o życiu i wielkiej rozpuście Katarzyny i jej kochanku Poniatowskim. Ale zatarły mi się te sprawy, ale pamiętam, że czytałam to z wypiekami. A nawiasem mówiąc namawiał nas na przeczytanie tej książki nasz Historyk - cudowny człowiek. Zawsze nam podawał dwie prawdy Very Happy
Dziś już śp.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:23, 02 Paź 2015    Temat postu:

Nie wiem, czy Katarzyna biła jakieś rekordy w swobodzie obyczaju. Było to dość powszechne wszędzie tam, gdzie za krytykę władcy można było stracić głowę. Dwory Francji czy Włoch, z Watykanem włącznie, nie były lepsze. Katarzyna miała kochanków prywatnych i "służbowych". Poniatowski był długi czas jej faworytem, ale był nieprzydatny w intrygach, które miały wprowadzić ją na tron. Kiedy odwołano go do Warszawy, czyniła różna starania, aby wrócił do Petersburga i wrócił już jako ambasador. Kiedy jednak usunęła małżonka i objęła władzę, Poniatowski już nie miał szans na powrót na pokoje. Musiała być bardziej rosyjska niż Rosjanie a miejsce Poniatowskiego zajął Orłow.
Autor uparcie powtarza argumenty, dla których Europa musi liczyć się z Rosją, choć pojawienie się tego mocarstwa nie było nikomu na rękę. Rosja jest dla Europy ważna bo ma armię i flotę. Pojawił się ktoś, kto może narobić szkody i z tego powodu należy się nim liczyć.
Obecna rola Rosji jest chyba postrzegana podobnie. Nie byłoby źle, gdyby jej w ogóle nie było. Jednak jest i będzie.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Daga




Dołączył: 13 Lut 2009
Posty: 21296
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 3875 razy
Ostrzeżeń: 0/4

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:25, 02 Paź 2015    Temat postu:

Katarzyna była twardą i bezwzględną władczynią , to wiem. Dała przywileje Panom i cóż tu mówić więcej? Poniatowskiego traktowała na tyle na ile był jej potrzebny.

Niechętnie uczyłam się historii Rosji, choć to błąd wierutny jako, że język i historię wrogów powinno się znać.
Ale z lat szkolnych pamiętam, że "ten sport" lubiła, a nawet legendy krążyły, że na lufie armaty kreski swych zdobyczy zaznaczała Very Happy
Lichutkie to są wiadomości na temat historii, dlatego zawsze z przyjemnością poczytam co masz nam do powiedzenia Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:52, 03 Paź 2015    Temat postu:

To podobnie jak jak Ja Exclamation O historii Rosji wiem jeszcze mniej niż Daga, choć akurat o Katarzynie to i owo czytałam Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Daga




Dołączył: 13 Lut 2009
Posty: 21296
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 3875 razy
Ostrzeżeń: 0/4

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:12, 03 Paź 2015    Temat postu:

Ale zawsze z największą przyjemnością czytam Multilatka:) bo się człowiek ciekawych rzeczy dowie Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:41, 03 Paź 2015    Temat postu:

To niewątpliwie. Taka lektura to jak lekcja historii Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:12, 05 Paź 2015    Temat postu:

Dziś w nocy zmarł Hennig Mankell, autor kultowych kryminałów z inspektorem Kurtem Wallanderem, będących zarazem wnikliwą obserwacją społeczno-obyczajową. Miał 67 lat, powa0lił go nowotwór.
Jakieś parę lat temu byłam zapamiętałą czytelniczką jego książek, oglądałam też szwedzki serial. Ostatnio nie było już nowości Mankella, teraz już rozumiem dlaczego.
Wielka szkoda, że już niczego nie napisze [*]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hajdi dnia Pon 16:15, 05 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 8:20, 20 Paź 2015    Temat postu:

Zamknąłem właśnie nieduże, dwustu stronicowe dziełko Konrada Lorenza pt. Regres człowieczeństwa. Prawdę mówiąc nie tyle zamknąłem co pozbierałem, bowiem książeczka rozpadła się na kartki. Wydał ją PIW w takim wykonaniu, że każda kartka po odwróceniu zostawała mi w ręce. Seria +-∞. Rok wydania 1986.
Autor jest lekarzem i przyrodnikiem. Rozważa możliwe przyszłe losy ludzkości na podstawie tego, co wiadomo dziś o stanie przyrody, wpływu człowieka na stan globu i perspektyw z tym związanych. Trudno o optymizm.
Jest oczywistym, że z chwilą pojawienia się ludzkiej cywilizacji, ewolucja straciła znaczenie. Ustał praktycznie proces dostosowania do środowiska, bo człowiek zmienia środowisko szybciej niż jakakolwiek filogeneza mogłaby nadążyć za zmianami. Gatunki wymierają bo nie mają gdzie żyć. Człowiek należy również do przyrody ożywionej i podlega tym samym prawom co inne gatunki a powodowane przez człowieka zmiany wcale nie działają na jego korzyść.
Oprócz zmian w przyrodzie, człowiek jako jedyny gatunek, wytworzył kulturę i ta podlega również galopującym zmianom.
W skali globu obserwuje się uniformizację kultury. Ludzie w podobnym wieku noszą podobne ubrania, to samo jedzą, oglądają te same telewzje, wykonują podobne prace i uczestniczą w tych samych rozrywkach. Rywalizacja wewnątrzgatunkowa przeniosła się na relacje pomiędzy pokoleniami. To pokolenie rodziców traktowane jest jak obca grupa etniczna.
Rywalizacja wewnątrzgatunkowa istnieje od zawsze. To jej przypisuje się meandry filogenezy. Upodobania samic do barwnych piór w ogonie samca daje mu większe szanse na przetrwanie jego genów, ale wystawia go niebezpieczeństwo dostrzeżenia przez drapieżnika. Ogromne poroża jeleni uwodzą łanie, ale stanowią kłopotliwą ozdobę w leśnej gęstwinie. Uprawnione jest uogólnienie, że ewolucja powodowana rywalizacją wewnątrzgatunkową jest niekorzystna z punktu widzenia interesów gatunku. Człowiek nie ma naturalnych wrogów. Jedyna rywalizacja jaką zna to rywalizacji z innymi ludźmi. Zgubna dla gatunku homo sapiens.
Rozważając wszelkie aspekty rzeczywistości, w tym fakt motywującego działania żądzy posiadania, autor zastanawia się już tylko nad tym, czy został przekroczony punkt krytyczny? Czy istnieje jeszcze szansa zatrzymania procesu samozniszczenia, czy też jest już za późno.
Sam jest optymistą, ale trudno mu wskazać drogę powrotu do stanu równowagi. Obawia się czy za wszystkie pieniądze świata będzie można jeszcze kupić powietrze lub wodę. Może się okazać, że nie, bo już ich nie będzie.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Wto 8:22, 20 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:14, 20 Paź 2015    Temat postu:

Katastroficzne wizję, ale chyba prawdziwe. Człowiek dąży do zagłady planety, a przykładem może być wymieranie pszczół na masową skalę Sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:00, 27 Paź 2015    Temat postu:

Henry James, postać w literaturze monumentalna, zajmuje w historii powieści angielskiej miejsce kluczowe. Jest on pisarzem, który stanął na skrzyżowaniu wielu dróg, w punkcie, w którym spotykają się różne epoki, kultury i prądy literackie - i z tego bardzo ciekawego miejsca, otwierającego świat nieoczekiwanych możliwości, wytyczył dla powieści szlaki całkiem nowe.

To początek wstępu autorstwa Bronisławy Bałutowej do tomu czterech opowiadań wydanego pod tytułem pierwszego z nich, Daisy Miller.
Właśnie skończyłem ostatnie i zanim odłożę na miejsce muszę podzielić się wrażeniem z lektury. Powieści stanowią najwyżej połowę tego, co w ogóle przeczytałem, jednak odkładając tę książkę mam wrażenie, że dotknąłem czegoś autentycznie nowego. Autor żył w epoce wiktoriańskiej (1843-1916) i tego praktycznie nie wyczuwa się w jego tekstach. Odnosi się wrażenie, że to literatura współczesna. Może tylko opowiadanie tytułowe, w którym autor opisuje niezwykłość zachowania młodej dziewczyny lekceważącej konwenanse epoki i żyjącej według własnego uznania. Jej matka zrezygnowała już z prób naprawienia błędów wychowawczych i pogodzona ulega córce.
Dziwność całej rodziny jest tłumaczona tym, że panie są Amerykankami i to je odróżnia od angielskich dam epoki wiktoriańskiej. Nas, współczesnych takie zachowanie nie dziwi, nawet uważamy je za typowe dla "dam" w wieku około maturalnym.
Nie próbuję nawet streszczać pozostałych opowiadań. Ich fabuła jest bardzo skomplikowana i rozgrywa się zawsze jako relacje między ludźmi o bardzo złożonych osobowościach. Np malarz portrecista pracuje nad portretem swego rywala, który kiedyś odebrał mu narzeczoną, ale okazał się łgarzem. Kłamie bezinteresownie na każdy temat i nie potrafi powstrzymać się od tego swoistego nałogu. W kręgu najbliższych znajomych jest to wiadome, ale cierpi na tym jego żona. W towarzystwie nie są traktowani poważnie. Malarz pragnie zemścić się na rywalu ujawniając na portrecie jego charakter tak, aby każdy poznał w nim blagiera. Praca okazuje się na tyle doskonała, że żona owego kłamcy, niegdyś adorowana przez malarza, pomaga mężowi zniszczyć niedokończone dzieło, aby uratować jego reputację. Artysta jest świadkiem występku i przeżywa smutną satysfakcję z faktu, że kobieta, która nim wzgardziła, teraz okłamuje go ze wstydu.
Szkoda, że nie znałem tak znakomitego autora i że oprócz tej książki nie znam żadnej innej. Może jakąś jeszcze znajdę.


Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Śro 13:50, 28 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:01, 29 Paź 2015    Temat postu:

Chyba nigdy nie zetknęłam się z tym autorem, a tak w ogóle to wolę książki o współczesnej tematyce.
Skończyłam właśnie czytać powieść "Jaśnie Pan" autorstwa katalońskiego pisarza Jaume Cabre. Akcja dzieje się w roku 1799, a więc już właściwie na początku XIX wieku i bohaterowie szykują się do uroczystego powitania nowego wieku. Pisarz ukazuje całą zgniliznę moralną toczącą tamte społeczeństwo, począwszy od arystokracji aż do nizin społecznych. Podczas całej lektury czułam obrzydzenie do tych ludzi. Teraz idąc za ciosem czytam kolejną książkę tego autora "Wyznaję", wydaną w 2011 roku i obsypaną nagrodami. Autor po tej książce został uznany za jednego z najważniejszych pisarzy europejskich.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:18, 13 Lis 2015    Temat postu:

Przyznaję się do zarozumialstwa. Zdawało mi się, że o ewolucji wiem już dużo. Poznałem cały cykl Ditfurtha i wiele innych publikacji wyjaśniających prawa ewolucji w różnych aspektach. Skończyłem jednak dziś niewielką książeczkę autorstwa Francois Jacob'a, Gra możliwości, która wyprowadziła mnie z mniemania, że rozumiem więcej niż przeciętny uczeń liceum.
Przyznaję, że znaczenie podziału na płcie jakoś mnie nie zainteresowało szczególnie. Okazało się, że jest to kluczowe zagadnienie właśnie ewolucji. Właśnie płciowość, obecna w całej niemal przyrodzie, jest kluczem do różnorodności i umożliwia dobór naturalny. Wyjaśnia to tak proste stwierdzenie, że przecież dzieci tych samych rodziców są różne, pomimo, że noszą w sobie ten sam udział genów matki i ojca.
Autor na niespełna stu stronach zawarł tyle wiedzy, że jestem nią oszołomiony. Zwrócił uwagę na spolityzowanie nauki, co akurat w przypadku darwinizmu stało się szczególnie widoczne. Wykształciły się dwa podstawowe kierunki, z których każdy jest w swej skrajności błędny. Jeden z nich zakłada, że podstawowym motorem ewolucji jest dziedziczenie, drugi, że tę rolę odgrywa możliwość nabywania nowych cech (umiejętności). Prawdą jednak fakt, że dziecko nie uczy się mówić. Ono rodzi się z tą umiejętnością. Dziecko uczy się języka, słów. Podobnie uczy się zachowań, religii, kultury.
Długo by jeszcze można, a to taka mała książeczka...


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:24, 13 Lis 2015    Temat postu:

Bardzo mnie zainteresowało co napisałeś. Czuję, że będę musiała udać się do biblioteki i popytać o tę książeczkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:02, 20 Lis 2015    Temat postu:

Jedną z oper transmitowanych w obecnym sezonie z Metropolitan Opera będzie Mono Lescaut Pucciniego. Widziałem już w sezonie poprzednim Manon Masseneta, ale obejrzę sobie z przyjemnością i ten spektakl.
Przeglądając półki z zamiarem wyszukania czegoś nowego, znalazłem Prevosta (1697-1763) Historię Manon Lescaut i kawalera de Grieux. Uznałem, że warto ją przeczytać.
Osiemnastowieczna opowiastka, dość typowa dla swoich czasów, musiała być w jakiś sposób nadzwyczajna, skoro zwróciła uwagę co najmniej dwóch kompozytorów (Massenet i Puccini) i zainspirowała ich do stworzenia popularnych oper. Historia Manon to opowieść o niezniszczalnej i bezwarunkowej miłości kawalera de Grieux do frywolnej, lekkomyślnej i mało stałej w uczuciach kobiety. Lekceważący wszystkie rady i przestrogi przyjaciela, surową ale sprawiedliwą opiekę ojca, kary za niegodne postępki, kawaler de Grieux osiąga dno upadku. Obiekt jego miłości nie przeżywa zesłania do Ameryki.
Słowa Maupassanta o Manon: ...oto Manon Lescaut, najprawdziwsza kobieta, jaką kiedykolwiek stworzono; naiwnie zepsuta, kochająca, odurzająca, sprytna, niebezpieczna i urocza. W tę postać, tak pełną pokus i wrodzonej przewrotności pisarz wcielił, zda się wszystko, co może być najbardziej wdzięcznego, pociągającego i haniebnego w istocie niewieściej.
Zgodnie z manierą epoki, pełno jest strumieni łez, tysięcznych pieszczot i zaklęć, tajemnych bilecików, wieczornych schadzek i niebywale szczęśliwych zbiegów okoliczności.
Po przeczytaniu kilku stron zdałem sobie sprawę, że czytałem już kiedyś tę opowieść, ale nie przerwałem. Historia była ta sama, ale ja jestem już inny, zatem nie było to proste powtórzenie.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Pią 11:07, 20 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:57, 09 Gru 2015    Temat postu:

Kilka dni temu skończyłem dwie pozycje KTT (Krzysztof Teodor Toeplitz)
Wiem, że wszyscy znają ten skrót ale jakoś tak głupio było wpisać tylko trzy litery zamiast nazwiska. Były to Mieszkańcy masowej wyobraźni i Podglądanie na odległość. Obie pozycje o telewizji. Obie z końca lat siedemdziesiątych. KTT był bardzo niezależny w swoich poglądach i często "wychylał się". Opisuje, pomijając kontekst polityczny, niezłe lata telewizji, jako miejsca działań artystycznych. Sam autor tego nie mógł wiedzieć, traktuje więc krytykowaną materią surowo.
Były to początki telewizji, skończyła 20 lat, dysponowała dwoma programami, była jeszcze bardzo niedoskonała technologicznie, ale już odgrywała ogromną rolę w dziedzinie upowszechniania kultury masowej. Właśnie na tę masowość kultury, jest KTT szczególnie wyczulony. Zwraca uwagę na rolę filmu w programie telewizyjnym i na pewną jej właściwość. Kino, kiedy powstało, odebrało chleb jarmarcznym kuglarzom i komediantom przenosząc część ich widowni do sal kinowych. Telewizja, kiedy powstał zrobiła to samo zabierając część kinomanów i sadzając ich przed telewizorami. KTT uważa, że każdorazowo zabierana była ta lepsza widownia, ta bardziej wymagająca. Domaga się zatem od telewizji, aby nie schlebiała gustom najgorszym. W latach siedemdziesiątych takie wymaganie mogło jeszcze zadziałać. Dziś nie ma już na to nadziei. Można gadać o misji i takich tam, ale tylko gadać.
Dziś telewizji "zagraża" internet. Czy zabierze jej lepszą część widowni? Jakoś wątpię.
KTT wskazuje na to, że pewne typy widowisk bardzo zyskały na popularności z racji swojej "telegeniczności". Dobrze wypadają na ekranie TV. Przykładem jest tu łyżwiarstwo figurowe. Dziś znaleźlibyśmy więcej przykładów, ale co do zasady autor ma rację.
Mam teraz w rękach wywiad rzekę Anity Werner z Włodzimierzem Cimoszewiczem pt Nieoficjalnie. Pasjonujące.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:15, 09 Gru 2015    Temat postu:

O to na pewno pasjonujące. A KTT miał rację co do upowszechniania przez telewizję Kultury. Dziś faktycznie nie ma na to szans, ale internet jeśli zabiera to raczej tę gorszą część widowni.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:44, 12 Sty 2016    Temat postu:

Prawdę mówiąc, czytałem obie książki równolegle, ale przerwałem Toeplitza, żeby dokończyć spokojnie Cimoszewicza.
Rozmowa z Wł. Cimoszewiczem jest podzielona na kilka rozdziałów o różnej tematyce. Zaczyna się od polityki krajowej, był premierem, dalej jest o polityce zagranicznej, był ministrem spraw zagranicznych, jest o sejmie i senacie, był i posłem i senatorem, później jest o politykach, ich zwyczajach, cichych słabościach, ciekawostki z dyplomatycznej kuchni. Na koniec o puszczy, polowaniach i rezygnacji z nich.
Cimoszewicz jest rozmówcą kompetentnym i umie mówić ciekawie. O wielu sprawach rozmawiać się nie da ale o wielu ludziach polityki powiedział dużo. Najwięcej wie o ludziach lewicy, ale nie jest zamknięty w lewicowości. Trzeźwo patrzy na świat. Rozmowy zakończyły się na rok przed ostatnimi wyborami. W.C. unika przewidywania przyszłości spraw krajowych. Bardzo polecam.

Toeplitz zaabsorbował mnie szczególnie swoją wizją kultury masowej. Nie mógł przewidzieć powstania internetu, więc ogranicza się do roli środków masowego przekazu z końca lat siedemdziesiątych.
Zapamiętałem kilka ciekawych spostrzeżeń z czasów kiedy tzw. kultura masowa powstawała. Ogólnie biorąc chodzi o powstanie zupełnie nowego zjawiska, które w początkach dwudziestego wieku zapełniło lukę w obyczaju mas ludzkich oderwanych od swoich korzeni. Mowa o emigrantach do Ameryki czy masowej migracji ze wsi do miast. W pierwszym przypadku nieznajomość języka wśród emigrantów wpłynęła na niebywały rozwój kina niemego, w drugim powstała specyficzna kultura przedmieść, miejski folklor.
Ciekawe jest również spostrzeżenie, że kościelna liturgia, styl obrazowania dogmatów wiary, zdobnictwo i symbole kościelne są jeszcze dziś adresowane do odbiorców niepiśmiennych.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Wto 22:47, 12 Sty 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:58, 12 Sty 2016    Temat postu:

TYo ostatnie zdanie daje do myślenia. Mnie się wydaje, że to wszystko jest przeznaczone dla niepiśmiennych, a może debili Question
KTT to raczej bym nieczytała, bo już nieco przebrzmiałe, z myszką.
Natomiast Cimoszewicz jak zawsze interesujący i aktualny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:49, 13 Sty 2016    Temat postu:

Nie lekceważę Toeplitza. Wiele z jego obserwacji wychowawczej i kulturotwórczej roli telewizji ciągle obowiązuje.
Internetu, pomimo rosnącej popularności, nie można porównać z oddziaływaniem telewizji na tzw widza masowego (w odróżnieniu od widza kulturalnego). W miarę poszerzania oferty programowej obniża się poziom programów, które starają się pozyskać widza zwalniając go z wszelkiego wysiłku intelektualnego i zamieniając w bezmyślnego oglądacza. Przewidziano to już pół wieku temu.
Toeplitz analizuje wszelkie aspekty kultury masowej z literaturą wagonową, komiksem, serialem TV, kinem jako takim, filmem telewizyjnym i nowymi pomysłami stricte telewizyjnymi jak np Big Brother czy sitcomy.
Jako bardzo oszczędny oglądacz telewizyjny (dwie, czasem trzy godziny tygodniowo) wolę przeczytać o niej niż doświadczać na własne oczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:52, 13 Sty 2016    Temat postu:

No tak, co racja to racja. ja jednak oglądam więcej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:23, 05 Lut 2016    Temat postu:

Dawno nic nie pisałem o lekturach a było ich kilka. Wspomnę o dwóch, bo zrobiły na mnie największe wrażenie.
Pierwsza to Fridricha i Zawielskiego, Masa w fizycznym obrazie świata. Autorzy to Rosjanie a właściwie fizycy radzieccy, jeśli taka odmiana w ogóle występuje. Narodowość w tym przypadku miała duże znaczenie. Korzystałem wcześniej z wielu rosyjskich podręczników i książek i zawsze ceniłem je za specyficzną metodę perswazji. Uważam ją za bardzo skuteczną.
Książka traktuje o masie. Rozpoczyna się zatem od definicji i nie jest to wcale prosta sprawa, jakby się z pozoru wydawało. Pojęcie masy istniało zawsze, ale było różnie definiowane. Od czasów Newtona rozróżniamy masę bezwładną i masę rozumianą jako ciężar. Czy te masy są sobie równe? W jakich warunkach? Wagi, ważenie, wzorce masy, odważniki, kontrola wzorców, to problemy związane z ważeniem. Jak zważyć duże obiekty, np. Ziemię albo Księżyc, albo gwiazdy?
Jak ważyć bardzo małe masy? Jak wyznaczyć stałą grawitacyjną? Czego narobił Einstein w uporządkowanym świecie fizyki klasycznej? Dlaczego masy atomowe nie wyrażają się liczbami całkowitymi? Masa w ruchu. Masa spoczynkowa. Jak zważyć neutron, skoro nie odchyla go pole elektryczne ani magnetyczne?
Mnóstwo zagadnień postawionych i wyjaśnionych. Żałuję, że czytałem tę książkę tak późno. Bywałem belfrem tu i ówdzie. Ile spraw wytłumaczono tak prosto, podczas gdy ja męczyłem ludzi modelami wind, rakiet i zegarów?
Pozycja druga to Leona Goldensohna, Rozmowy Norymberskie.
Goldensohn, wojskowy psychiatra, Amerykanin, spędził pół roku na rozmowach ze zbrodniarzami wojennymi sądzonym w Norymberdze(19) i świadkami (18 w tym procesie. W kilku przypadkach, świadkowie byli wydani różnym sądom krajowym i tam sądzeni. Sporządza z tych rozmów dokładne notatki i na ich podstawie pisze książkę. Każdy rozmówca występuje w innym rozdziale i rozmowy odbywają się według tego samego schematu. Dzieciństwo, dom rodzice, szkoła, pierwsza praca, pierwszy kontakt z NSDAP, przebieg kariery, co sądzi o władzach niemieckich epoki hitleryzmu, itp.
Dużą część relacji zajmuje opowieść oskarżonych pytanych w ten sposób, aby mówili to, na co mają ochotę. Z rozmów wyłania się obraz zwykłych ludzi. Nie stwierdza się żadnych deformacji psychicznych, które wskazywałyby na obciążenie dziedziczne, bądź spowodowane jakimś psychicznym urazem. Porządni ludzie, kochający ojczyznę, wychowani w szacunku dla władzy i przekonani o krzywdzie, jaka spotkała Niemców po Pierwszej Wojnie (Niemcy mówią „wojna” o pierwszej).
Po kilku spotkaniach z Goldensohnem nabierają zaufania. Widzą, że ich wypowiedzi nie wpływają na przebieg procesu. Widzą, że psychiatra nie współpracuje z oskarżeniem i mówią więcej. Ujawniają się animozje między władcami III Rzeszy, mówią o sobie przykre rzeczy, ujawniają świństwa.
Od procesu upłynęło już wiele lat. Zatarły się szczegóły wydarzeń. Pozostały jednak ślady materialne. Są piece Oświęcimia, jest rampa w Brzezince. Nam trudno zapomnieć tamten czas (pamiętam, miałem 5,6,7 lat). Szokują szczegóły opowiadane przez zarządcę obozów koncentracyjnych.
Dowiedziałem się, że Cyklon B, trujący gaz, był używany w zasadzie do dezynfekcji baraków. Pod koniec wojny, na Majdanku, zastosowano go po raz pierwszy do trucia ludzi. Do tej pory stosowano spaliny silników dieslowskich.
Można doznać szoku, kiedy Goldesohn zadaje pytanie Hössowi o pojemność komór gazowych. Höss* odpowiada, - były tak duże jak ta cela (5x5x2,6m),tylko sufit niższy.
- Ilu ludzi można było w nich pomieścić?
- Wpychano po dwieście.
Mija czas. Ludzie zapominają. Mają inne problemy. Niewielu ludziom chce się pamiętać albo wyobrazić sobie „fabrykę”, w której zabijano dziennie trzy transporty po 2 tysiące ludzi.
Likwidacja musiała być natychmiastowa, bo nie było, co z tymi ludźmi robić.
Ta książka odbiera sen.
----------
• Często mylone są dwa nazwiska zbrodniarzy wojennych wymawiane niemal tak samo

Rudolf Hess, zastępca Hitlera, pilot, uciekł w 1941 roku do W. Brytanii.
Rudolf Höss, komendant obozu Auschwitz w latach 1940-43.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Sob 0:22, 06 Lut 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:36, 11 Lut 2016    Temat postu:

Nie byłabym w stanie tego czytać Sad
Tyle się już o tym naczytałam, nasłuchałam i naoglądałam, że basta!
O fizyce nie mam kompetencji, aby się wypowiadać Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:31, 27 Lut 2016    Temat postu:

Zamknąłem właśnie okładki cienkiej książeczki, która miała kiedyś wstrząsnąć elitą polityków poprzez ujawnienie skandalicznych praktyk erotyczno pijackich w hotelu sejmowym i okolicach. Pamiętnik Anastazji P.
Autorką jest tajemnicza, podająca się za dziennikarkę Marzena Damros, podająca się również za Anastazję Potocką.
Sprawy już przebrzmiały, skandalu nie było, nikt nie porwał się na autorkę ani z pozwem ani z pięściami. Ze zdjęcia autorki patrzy na nas twarz bardzo pospolita, nie szokująca ani intelektem ani wybujałym erotyzmem.
Całość jest próbą opisania dewiacji lub skłonności do szokujących zachowań kilku posłów. Mają temu służyć również tytuły rozdziałów takie, jak Andrzej Kern - nie chciałam ale musiałam, Aleksander Kwaśniewski - mocny tylko w gębie, Stefan Niesiołowski - spacery z erotomanem.
Treść całości mizerna. Pani Marzena, zrobiona na wampa idzie sejmowym korytarzem. Ma legitymację prasową niewyjaśnionego pochodzenia. Wiadomo, że odpowiedni strój i zachowanie nie ujdzie uwadze mężczyzn, więc reszta toczy się błyskawicznie. Poszukuje się kogoś kto ją zna i sprowokowani jelenie gadają głupoty. Zgodnie z relacją wszyscy politycy są nieustannie pijani, wszyscy szukają przygód z hrabianką, ona wszystkim pozostawia jakieś nadzieje, to powoduje następne znajomości i tak dalej tak dalej. Sejm to speluna pełna pijaków i niewyżytych ogierów.
Autorka w kilku miejscach twierdzi, że z tym i owym rozmawia po francusku. Znajomość posiadła w liceum, bo tyle nauki ma za sobą. Wyobrażam sobie te rozmowy.
Zainteresowali się w końcu "hrabianką" chłopcy ze służb, ale dowiedziawszy się, że ona nic nie znaczy w politycznych rozgrywkach pozostawiają ją ze śmiechem i butelką whiskey.
Przyznam, że przeczytałem tę broszurkę powodowany ciekawością, jaką to bombę szykował Urban na wrogich mu polityków.

Za książkę zapłaciłem jeden złoty.
Szkoda czasu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:22, 27 Lut 2016    Temat postu:

Chyba czytałam tę książeczkę dawno, dawno temu. A posłowie jak byli durniami tak i nimi pozostali Confused

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 8:39, 04 Mar 2016    Temat postu:

Już kilka dni temu odłożyłem jedną z perełek Aleksandra Krawczuka Sprawa Alkibiadesa. Mam chyba całego Krawczuka i tę książeczkę już kiedyś czytałem, ale jakoś mi zbrakło nowinek a to co mam od niedawna wcale mnie nie zachęca. Mam dwie książki o Marii Czubaszek i Wojciechu Karolaku pióra Artura Andrusa, ale zostawiam je na jeszcze gorsze czasy. Nie śmieszą mnie dowcipy Andrusa.
Sprawa Alkibiadesa, to zbiór tekstów starożytnych poddanych jedynie uwspółcześnieniu i opatrzeniu komentarzem osadzającym w realiach epoki. Dzieje się w moim ukochanym wieku piątym Aten. Ukazuje prawdę o tym, jak niewiele zmieniliśmy się jako ludzie. Jak wielką rolę w życiu odgrywają niskie pragnienia, żądza władzy i sławy. Jak wysoka pozycja społeczna ułatwia bezkarność przy popełnianie draństwa i jak łatwo podburzyć tłum przeciw niewinnemu człowiekowi.
Alkibiades był lekkomyślnym młodzieńcem. Pochodził z wysokiego rodu Alkmeonidów, był spokrewniony z Peryklesem, chciał uchodzić za ucznia Sokratesa i przyczynił się do okrucieństw popełnianych w imieniu państwa wobec mieszkańców wyspy Melos.
Został obrany jednym z trzech strategów, którym powierzono dowództwo wyprawy na Sycylię, ale w dzień po wypłynięciu floty oskarżono go świętokradztwo. Wykorzystano religijny fanatyzm motłochu. Alkibiades miał parodiować misteria eleuzyjskie, tj naśmiewać się z praktyk religijnych, obrażać uczucia religijne (skąd my to znamy?).
Przesłuchania świadków nie były jednoznaczne, przeciwnicy polityczni oskarżali go, zwolennicy bronili. Wszystko pod nieobecność oskarżonego.
Na koniec nakazano aresztować Alkibiadesa na Sycylii.
Alkibiades posłusznie wsiadł na swój okręt i w towarzystwie triery ateńskiej popłynął do Aten. Jednak podczas postoju w Tarencie, okręt Alkibiadesa zniknął. Aresztant uciekł do Lacedemonu. Tam tak skutecznie doradzał Spartanom, że ci pomogli Syrakuzanom i wyprawę ateńską rozbito doszczętnie. Straty ateńczyków na Sycylii były ogromne. Przepadło ponad dwieście okrętów. Zginęło lub popadło w niewolę ponad dziesięć tysięcy młodych ludzi.
Sprawę opisali historycy starożytni, głównie Tukidydes, świadek niemal naoczny a potraktowany przez ateńskich demokratów równie sprawiedliwie jak Alkibiades.
Czego nauczyły ludzi dwa tysiące lat historii? Praktycznie niczego.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:28, 04 Mar 2016    Temat postu:

Historia lubi się powtarzać Exclamation Taki banał Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:21, 12 Mar 2016    Temat postu:

Skończyłem pierwszą z cyklu książek napisanych przez Romana Kotlińskiego na temat jego przygód z kościołem katolickim. Książka nosi tytuł Byłem księdzem(prawdziwe oblicze kościoła katolickiego w Polsce).
Książka jest napisana interesująco i autor wykazuje duże zdolności dziennikarskie. Nie jest to bowiem literatura, to relacja dziennikarska.
Każda sprawa, którą opisuje jest przedstawiona przekonująco i kompletnie. Przeczytawszy opis jakiejś postaci czy zbiorowości ludzkiej, np parafian, mamy jej zupełny obraz. Nie implikują te opisy żadnych dalszych pytań.
Autor opowiada jak rosło w nim przekonanie o pragnieniu poświęcenia się służbie bogu, ale zauważa, że poważny wpływ na jego decyzję mieli rodzice i dalsza rodzina. Od dziecka żył w atmosferze nabożności na granicy dewocji i w przekonaniu, że ksiądz jest postacią nieco ponadludzką. Jako dziecko biegał przez zaspy, po kałużach i w deszczu na poranną mszę. Gdyby ją opuścił nie zasnąłby do rana. Wolny czas spędzał w grupie pod opieką księdza. Wycieczka do seminarium we Włocławku zrobiła na nim ogromne wrażenie i wtedy właśnie podjął decyzję o zostaniu księdzem.
Już jako alumn tegoż seminarium dostrzega ciemniejsze strony dotychczasowych autorytetów. Pozory i zakłamanie, odmienność życia w strukturze hierarchicznej. Wtedy rozumie to jako swoją niefrasobliwość i niedojrzałość. Widzi jednak, że młodzież nadmiernie samodzielna umysłowo jest stopniowo eliminowana ze studiów. Sam podpada nieostrożnym wyrażeniem opinii i zostaje niemal usunięty. Korzysta z okazji aby przenieść się do seminarium łódzkiego. Tu jest swobodniej, donosicielstwo na kolegów jest mniej dokuczliwe. Kończy naukę wyświęceniem, którego najważniejszym aktem jest przyrzeczenie bezwzględnego posłuszeństwa wobec przełożonych.
Zaczyna praktykę jako ksiądz w wiejskiej parafii. Bez ogródek sypie nazwiskami proboszczów i biskupów. Dopiero jako wikariusz poznaje prawdę o kościele. Starsze kobiety całują do po rękach, ale czuje na sobie nieustanną obserwację parafian. Śledzą każdy jego krok. Obserwują co kupuje w sklepie. Nie wychodzą dopóki nie usłyszą co powie. Proboszcz, jego pan i władca zaczyna przejawiać niezdrowe zainteresowanie jego osobą. Młody ksiądz jest całkowicie bezbronny. Awantura byłaby groźna przede wszystkim dla niego, toteż usiłuje skontaktować się z jakimś przełożonym i prosić o przeniesienie. Tą drogą niczego nie załatwi, jedyne co możliwe to zostać wyrzuconym przez proboszcza. I tak się dzieje. Proboszcz szuka kogoś dla siebie od dawna i wszyscy o tym wiedzą, tylko o tym się nie mówi.
Dostaje przydział do Aleksandrowa Łódzkiego. Tu są dwie parafie rywalizujące o zamożność. Proboszcz sprowadza samochody korzystając z ulg dla duchownych. Inny buduje dom dla swojej konkubiny, która, ze względów zrozumiałych, nie może mieszkać zbyt blisko. Wikariusze są oszukiwani na dochodach z tacy. Pieniądz jest jedynym bóstwem dla proboszczów. O biskupach nie warto wspominać. W tamtych kręgach żyje się po królewsku.
Autor podejmuje decyzję o rezygnacji ze stanu duchownego. Otwiera mała firmę produkcyjną i zakłada rodzinę.
W jego mniemaniu winę za upadek kościoła ponosi utrwalony i niereformowalny system.
Skończywszy czytanie nie odczułem żadnej satysfakcji. Nie umiem podzielać opinii autora. On chciałby kościoła naprawionego, uczciwego a jednocześnie sam dowodzi, że to jest niemożliwe.
Dziś autor ma kłopoty. Aresztowano go na kolejne miesiące jako podejrzanego o podżegania do zabicia żony.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:51, 12 Mar 2016    Temat postu:

Ciekawe Exclamation
A to co spotkało Kotlińskiego to zemsta KK Confused


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1279
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 902 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:31, 23 Mar 2016    Temat postu:

Czytam sobie dalsze części trylogii Kotlińskiego, Byłem księdzem i te nie są już specjalnie szokujące. Druga część jest poświęcona wyobrażeniom autora o kościele idealnym, co mnie akurat nie porywa.
Znalazłem jednak jedną myśl z teorii wiary, która wydaje się być dla laika nieco niezwykła.
Rzecz tyczy bilansu grzechów i odkupienia. Jest bowiem w kościele tak, że wierni dla uzyskania zbawienia muszą wyrządzić tyle dobra ile równoważy popełnione grzechy. Sprawę można rozważać indywidualnie albo zbiorczo, en masse. Otóż, dzięki pracy duszpasterskiej uzyskuje się warunki odkupienia grzechów poprzez modlitwy, pokutę i ofiary i wierni są w zasadzie pewni zbawienia. Liczne koła różańcowe, kongregacje, zakony męskie i żeńskie oraz kapłani czyniąc swoją posługę powodują pewną nadprodukcję dobra, taki zysk netto, który pozostaje w dyspozycji władz kościelnych i może być przezeń rozdysponowany darmowo bądź odpłatnie.
Przyznam, że nie są mi obce różne problemy, niekiedy bardzo abstrakcyjne, ale naukowe rozważania problemów jak wyżej szokują.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Śro 8:32, 23 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 24489
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 4144 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:18, 23 Mar 2016    Temat postu:

He he he, nadprodukcja dobra, to tylko w KK

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.spotkania.fora.pl Strona Główna -> Kultura / Nasze: lektury, filmy, muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 8 z 16

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin