Forum www.spotkania.fora.pl Strona Główna www.spotkania.fora.pl
zatrzymaj się na chwilę
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nasze lektury
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.spotkania.fora.pl Strona Główna -> Kultura / Nasze: lektury, filmy, muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 1:15, 17 Sie 2013    Temat postu:

Jeszcze o Szwajcarii. Rzeczywiście tkwią w centrum Europy jak organizacyjny dziwoląg. Prawa wyborcze kobiety uzyskały tam dopiero w 1971r. ! a kanton Appenzell Innerrhoden nawet dopiero w 1990 roku. Widać nie były im te prawa pewnie potrzebne Wink

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:35, 30 Sie 2013    Temat postu:

Mam za sobą Spacerownik po żydowskiej Łodzi. Jest to dokładnie umiejscowiona historia osadnictwa żydowskiego i późniejszych karier nielicznej grupy bogatych fabrykantów. Większość, jak wszędzie, to biedota. Mit o żydowskim bogactwie jest powszechny, toteż łódzkich żydów również podejrzewano o ogromne majątki. Innym mitem jest powszechna pobożność. Nie jest silniejsza niż wśród innych wyznań. Prawdą jest hermetyczność żydowskiej zbiorowości. Cementuje ją jednak bardziej nieprzyjazne otoczenie, niż religia. Żydowska diaspora bardzo powoli rozpływa się w otoczeniu. Żydowska religijność jest bardzo obrzędowa, oparta o tradycję tysięcy lat. Możemy to zrozumieć mając w zasadzie tylko wigilijny zwyczaj, podczas gdy Żydzi maja takich świąt kilka w roku, każde na pamiątkę jakiegoś cudu lub ważnej legendy.
Odwiedziłem stary łódzki cmentarz żydowski. Smutny to widok. Cmentarz porósł lasem już prawie stuletnim. Odnawia się imponujące grobowce wielkich fabrykantów. Codziennie bramę główną przejeżdża kilka autokarów z młodzieżą izraelską (wakacje). Kładą na grobach kamienie i słuchają przewodników mówiących (niestety) po hebrajsku. Każdej grupie towarzyszy dobrze widoczny ochroniarz. Czasem dwóch.
Ogromne pole pokryte tylko małymi tabliczkami, to Ghetto Field. Stoi na nim kamień z tablicą w czterech językach informującą o pracach nad konserwacją. Pech chciał, że wybrałem się z aparatem z rozładowanymi bateriami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 2:35, 01 Wrz 2013    Temat postu:

multilatek napisał:
...Odwiedziłem stary łódzki cmentarz żydowski. Smutny to widok. Cmentarz porósł lasem już prawie stuletnim. .....

Okna mojej sali w pracy wychodzą na tyły warszawskiego cmentarza żydowskiego. Tak przygnębiającego widoku jak te przez ludzi i pewnie boga zapomniane nagrobki trudno by szukać - takie widoki widziałam tylko na Mazurach w lasach, gdzie w zapomnianych po starych cmentarzach miejscach płyty nagrobne ledwo widoczne wystają pochylonymi kikutami z ziemi. Pośród ponad stuletnich drzew dziko rosnące chaszcze i trawy - to widać tylko od późnej jesieni do końca zimy. Od wiosny do końca lata jak okiem sięgnąć widok jest piękny jak las, bo nic nie przypomina cmentarza - pośród drzew ptasie gniazda i trele słowików. Za rok dwa na miejscu szkoły powstanie osiedle (bo szkołę zburzą) a mieszkańcy będą się czuli w środku Warszawy jak w lesie - wyjdą na balkon, by pozachwycać się lasem.
A zimą? Zimą nie pija się kawy na tarasie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:36, 02 Wrz 2013    Temat postu:

Odkładam właśnie na półkę moją pierwszą książkę Vladimira Nabokova pt. Z nieprawej strony. Nabokov kojarzył mi się nie najlepiej. Z pewnym zakłopotaniem przyjmowałem do świadomości fakt, że jego Lolita jest w istocie literackim ujęciem pedofilii, a może tylko opisuje przypadek dziewczyny nad wiek rozwiniętej. Tej rzeczy nigdy nie pojąłem, bo cały problem dzieci-kobiet jest dla mnie trochę kłopotliwy. Nie umiem spokojnie o tym myśleć. Pachnie mi chorobą.
Z nieprawej strony jest za to dziełem zupełnie oryginalnym, czymś pomiędzy Kafką a Orwellem. Jest powieścią, której akcja dzieje się w wyimaginowanym państwie Padukgrodzie, ale każdy rozpozna w nim porewolucyjną Rosję. Rozpoczyna się w szpitalu, gdzie bohater opowieści, filozof, profesor uniwersytetu, Krug, żegna się z umierającą żoną i wraca do domu. Jest po godzinie policyjnej. Krug ma przepustkę, która pozwala mu przekroczyć most, ale żołnierze, którzy pilnują mostu, nie potrafią czytać, uznają więc przepustkę za nieważną i chcą zniszczyć. Ratuje go z opresji jeden z żołnierzy, którego brat zna Kruga osobiście, bo kiedyś wykonywał jakąś pracę w jego ogrodzie. Krug rusza zatem przez most. Po przeciwległej stronie mostu, jest kolejny posterunek i ten nie chce Kruga przepuścić, ponieważ ten pierwszy nie napisał na przepustce, że go przepuścił. Krug wraca więc do niepiśmiennych żołnierzy, wśród których nie ma już tego znajomego. Jest za to kolejny zatrzymany, sklepikarz. Po długich targach dochodzą do porozumienia. Sklepikarz podpisze się na przepustce Kruga, Krug podpisze przepustkę sklepikarza. Razem ruszają przez most i Krug musi słuchać wynurzeń sklepikarza, który jest gorącym zwolennikiem nowego systemu. Ta scena nie pozostawia wątpliwości gdzie jesteśmy.
W przedmowie, autor wyjaśnia, że określenie 'z nieprawej strony' oznacza w heraldyce pas lub wstęgę malowaną od lewej strony, co w powszechnym, acz niesłusznym mniemaniu, oznacza pochodzenie z nieprawego łoża. Na potrzeby opowieści autor miesza pojęcia, języki, cytaty z Szekspira wprowadzając niebywały chaos pojęciowy (Nad Donem bez zmian) dając tym okazję ciekawej zabawy słowami.
Polecam. Warto.


Post został pochwalony 3 razy

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Pon 23:41, 02 Wrz 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 23:03, 07 Wrz 2013    Temat postu:

Dziś prowadząc pogaduszki w Internecie zeszło mi się na postać mojego największego Autorytetu w dziedzinie organizacji i zarządzania prof. Witolda Kieżuna. Przeszukując internet na temat rozmowy (była ona o reformach Buzka) natrafiłam na taki fragment z jego życiorysie ostatnich lat, że włos mi się zjeżył na głowie:

"Prof. Kieżun nie należy do usłużnych potakiwaczy – tak było też wtedy, gdy doradzał Buzkowi. Jak pisze Janusz Sanocki w książce “WoJOWnicy” (Wydawnictwo NTSK, Nysa 2005):

Prof. Kieżun właśnie skrytykował wprowadzoną przez rząd Buzka reformę powiatową i zarzucił, że wbrew oficjalnym deklaracjom premiera ilość urzędników nie tylko nie spadła, ale wraz z powiatami wzrosła o prawie 50 tys. W 2000 r. doszło do publicznej różnicy zdań na ten temat między profesorem a jednym z ministrów Buzka. Po czym w styczniu 2001 r., na ulicy w Warszawie, w biały dzień prof. Kieżun został uprowadzony przez dwóch uzbrojonych mężczyzn, wywieziony do lasu. Jak opowiada – zwracali się do niego per “Panie profesorze”, czyli wiedzieli kogo uprowadzili. Porozmawiali przez telefon komórkowy i pozostawili – ponad 75 letniego profesora – w środku lasu, 30 km od drogi. Witold Kieżun – człowiek, który z Powstania Warszawskiego wyszedł odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem “Virtuti Militari”, a potem przeżył sowiecki obóz śmierci nad Morzem Azowskim, jakoś dowlókł się, pogubiwszy w bagnach buty, do przygodnego domostwa, zadzwonił na policję i wyszedł z przygody z życiem. Jego samochód został przez porywaczy odstawiony pod dom, a prokuratura sprawę umorzyła, nie znalazłszy sprawców."

Teraz siedzę i zaczytuję się w umieszczonych na stronie profesora relacjach z czasu wojny i więzienia tuż po wojnie -
[link widoczny dla zalogowanych] - niesamowite WSPOMNIENIA, ale i bardzo ciekawe linki do ARTYKUŁÓW.
Szkoda, że mając tak mądrych ludzi nie umieliśmy ich słuchać, za to łasi byliśmy na podszepty hochsztaplerów, złodziei, krętaczy i wszelkiej maści cwaniaczków.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:31, 19 Wrz 2013    Temat postu:

Tego roku, w Zakopanem, kupiłem za całe 3 PLN, cienką książeczkę pt Jan Chryzostom Pasek - Pamiętniki. Był to wyciąg dla uczniów gimnazjum czy liceum. Po powrocie do domu okazało się, że mam całość w pięknym wydaniu, które kupiłem dziesiątki lat temu i nie wziąłem do ręki. Znałem je we fragmentach z liceum, ale tylko w części dotyczącej wydry. Mogę więc teraz napawać się dziełem tego gaduły.
Pamiętniki rozpoczynają się wydarzeniami, o których hymn mówi:
Jak Czarniecki do Poznania
po Szweckim zaborze,
dla ojczyzny ratowania
wrócim się przez morze.

To morze, to cieśnina oddzielająca wyspę Ask o szerokości 500 metrów. Tę cieśninę przebyło 4,5 tys. wojsk Czarnieckiego, w czym uczestniczył J Ch. Pasek i wszystko dokładnie opisał. Pomimo licznych wtrętów łacińskich, czyta się to wspaniale, bo to jest autentyk. Pasek stał pod murem, z okien którego, prażono do niego z pistoletu. Dopiero, kiedy nakazał aby przygotowało się piętnastu strzelców i poczekało na rękę w oknie, nękanie umilkło.
Wydaje się nam, że kaszanka należy do polskich wynalazków, a tym specyjałem częstowali Duńczycy Paska, a robili to tak często, aż im rzekł, że w Polsce jeść się tego nie godzi, bo by nam psi nieprzyjaciółmi byli, bo to ich jedzenie. Pasek opisuje dokładnie to, czego w innych źródłach nie znajdziemy. Jak poruszało się po drogach i bezdrożach dziesięć tysięcy ludzi. Jak szukali paszy dla koni i czegoś dla siebie i służby. Jak sprawdzali czy teren jest bezpieczny, Jak docierały wieści o nieprzyjacielu. Opisuje bitwę z "Moskwą" dowodzoną przez Dołgorukiego, zakończoną całkowitą klęską Moskwy. Jak młody Rosjanin chciał poddać się do niewoli i wybierał po kolorze kontusza znaczniejszych rycerzy. Paska ominął bo był w szarym kontuszu, a ten którego wybrał, wypalił doń z pistoletu. Branie jeńców nie było w modzie. Sprawiali kłopot, jeśli nie mieli się czym wykupić. Pasek widział w każdym, którego gonił, czy ma drogie pistolety, albo rząd koński i takiemu darował życie. Inni byli bez szans. Po zwycięskiej bitwie, żołnierze Czarnieckiego otoczyli siedemnaście tysięcy "Moskwy", w brzozowym zagajniku, ustawili armaty i wytłukli do nogi, dobijając rannych i obdzierając zwłoki z kosztowności lub tylko odzieży. Każda bitwa to rzeź koni, traktowanych jak rzeczy bez czucia.
Będę jeszcze długo czytał Paska. Nie nadaje się do szybkiego połknięcia. Coś jeszcze załatwię po drodze. Nie mogłem się jednak powstrzymać, żeby już o nim nie wspomnieć.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Czw 21:34, 19 Wrz 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 25364
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 4240 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:10, 19 Wrz 2013    Temat postu:

Też znam Paska tylko z opisów tej jego wydry. Chyba tylko dzięki tej wydrze jest zapamiętany. Ale tego co opisujesz nie chciałabym czytać. Mam ten komfort na stare lata, że nie muszę się już niczym katować Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ans
Administrator



Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 18663
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5109 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 0:59, 20 Wrz 2013    Temat postu:

Odnoszę wrażenie, że Multilatek nie "katuje się" Paskiem, chociaż czytać ma zamiar "długo" (delektując się lekturą).
Ja rozpoczęłam jakieś trzy tygodnie temu czytanie Dzienników Mrożka. Przeczytałam z zainteresowaniem 48 stron (a są 3 grube tomy).
Wyjeżdżałam i nie zabrałam ze sobą tych tomów. Teraz już mam je przy sobie, ale powrót do lektury odkładam ... To dlatego, że chciałabym czytać w spokoju, a na razie zbyt wiele innych zajęć mnie rozprasza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 25364
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 4240 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:43, 20 Wrz 2013    Temat postu:

Pisząc o katowaniu się miałam na myśli te opisy rzezi ludzi i zwierząt. Nie mam ochoty na takie lektury.
Przyznam się, że niedawno przeczytałam znów "Pustelnię Parmeńską". O Boże, a cóż to był za koszmar. Tam też były opisy różnych bitew, ale nie w tym rzecz. Koszmarny był język, taki infantylny, nie jestem w stanie czytać książek pisanych takim archaicznym językiem. Nawet dziwiłam się, co to za idiota tłumaczył i okazało się że Boy Embarassed Przedwojennej polszczyzny jak widać też nie jestem w stanie czytać., męczę się okrutnie. Chciałam jeszcze przeczytać "Czerwone i Czarne" tego Stendhala, ale odpuściłam sobie. Chociaż np. "Szerszeń", też XIX powieść, a czytać się dało z przyjemnością. Postanowiłam więcej nie eksperymentować ze starymi książkami, no chyba że będą nowe tłumaczenia Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 1:09, 30 Wrz 2013    Temat postu:

Właśnie skończyłam czytać książkę Andrzeja Lubowskiego - Świat 2040. Czy zachód musi przegrać?


Polecam gorąco - połknęłam ją jednym tchem.
Najpierw zareklamował ją Bogdan Miś na Studio Opinii więc ją sobie kupiłam. Teraz Stefan Bratkowski pisze o niej
[link widoczny dla zalogowanych]

W pigułce 250 stron autor najpierw omawia problemy wszystkich regionów świata, a potem krótko przedstawia swoją wizję jak wg niego może on wyglądać za 26 lat jeśli chodzi o rozkład sił gospodarczych na świecie. Przez głupotę naszych współczesnych mediów my w gruncie rzeczy niewiele o tym świecie teraz wiemy pomimo tak dobrego dostępu do informacji. Kiedyś świat nam przybliżali ludzie typu Kapuścińskiego, teraz na jego następców nie ma w świecie medialnym zapotrzebowania, raczej na to co u Dody, albo jak na koniu wygląda mama Madzi. Naprawdę warto tę książkę przeczytać.


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:07, 07 Paź 2013    Temat postu:

Właśnie skończyłem książeczkę niezwykłą. Jana Gondowicza Schulz, ludzie czasy dzieła . Książka liczy około stu nienumerowanych stron i zawiera to, o czym nie miałem większego pojęcia, o dorobku Schulza jako rysownika. Byłem już kiedyś zagadnięty przez mojego znajomego z Krakowa, który ugania się po antykwariatach i wyszukuje jakieś ilustracje dawnych książek, czy interesują się również Schulzem jako ilustratorem. Zbyt mało wiedziałem, żeby w ogóle odpowiadać na takie pytanie. Byłem i jestem ciągle pod wielkim wrażeniem Schulza jako pisarza. Teraz po poznaniu wielu szczegółów jego życiorysu ośmielam się przypuszczać, że Gombrowicz, którego rozumiem słabo, a niekiedy wcale nie rozumiem, wiele skorzystał na znajomości z Schulzem (to uwaga dyletanta, ale na własny użytek mogę sobie tak myśleć).
Rysunki Schulza uzupełniają wiele fragmentów jego prozy. Demoniczna Adela, służąca w jego wyimaginowanym domu, sprawująca pełną władzę nad jego ojcem, jest Istotą Najwyższą, Kobietą panującą. Rysunki Schulza zaludniają wyniosłe, panujące, patrzące wyłącznie na siebie, obojętne na wszystko kobiety i czołgający się, sponiewierani mężczyźni, którzy ulegli Władczyniom pożądań. Marni, bez charakteru i godności. Pariasi, niewolnicy, potępieni i skazani na dręczące ich, pozbawione szans na spełnienie, pożądanie.
Książka zawiera kilka próbek tekstu Schulza, jedynego w swoim rodzaju, niepowtarzalnego już potem nigdzie.
Schulza zastrzelił na ulicy Drohobycza 19 listopada 1942 roku, o godz. 11, gestapowiec Karl Gunther. Zrobił to dlatego aby pozbawić kolegę Felixa Landaua jego Żyda. Landau naraził się Guntherowi, więc ten zemścił się zabijając mu Schulza.
Dwaj żołdacy (Landau był stolarzem z Wiednia), załatwili swoje porachunki zabijając geniusza, którego wielkości nigdy by nie pojęli.
Próbka tekstu Schulza, cytat z Samotności:
Jak wyglądam? Czasem widzę się w lustrze. Rzecz dziwna śmieszna i bolesna! Wstyd wyznać. Nie widzę się nigdy en face, twarzą w twarz. Ale trochę głębiej, trochę dalej stoję tam w głębi lustra nieco profilem, stoję zamyślony i patrzę w bok. Stoję tam nieruchomo, patrząc nieco w tył za siebie. Nasze spojrzenia przestały się spotykać. Gdy się poruszę, i on się porusza, ale na wpół w tył odwrócony, jakby o mnie nie wiedział, jakby zaszedł poza wiele luster i nie mógł już powrócić.


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 22:04, 13 Paź 2013    Temat postu:

Jak ja lubię tę nowoczesność. Siadasz człowieku do komputera i okazuje się, że znajdujesz w nim informacje o książce, którą chciałbyś mieć, przeczytać. Co za problem - za 2 minuty masz już ją na swoim pulpicie. Bardzo ciekawa - polecam.
Pisałam o tym w artykule do Studia Opinii http://www.spotkania.fora.pl/temat-dowolny,4/gratulacje-dla-dak-uni,3963.html#140048
ale jeszcze raz powtórzę tu opinie, które mnie do tej książki zachęciły i nie żałuję - czyta się to jak świeżą bułeczkę:
Piotr Kuczyński: „Książka jest swoistym vademecum, które powinno stać się orężem w dyskusji myślącego czytelnika z wyznawcami neoliberalnej wersji turbo-kapitalizmu. Przez główny nurt będzie czytana z wypiekami na twarzy w poszukiwaniu luk w rozumowaniu, których tam nie ma. Pozycja dla każdego – potrzebne jest tylko logiczne myślenie.”
A „The Guardian” napisał – Wyrazista, odważna i coraz bardziej wpływowa książka, która w świecie finansjery wywołuje nieżyt żołądka.
Potwierdzam, czyta się to świetnie, bez ekonomicznego bełkotu, którego profesor Uniwersytetu w Cambridge nie musi się wstydzić nie używać, bo nikt go nie będzie posądzał o brak wiedzy w temacie. Zbyt często dyletanci chcąc podkreślić szczególność swej kierunkowej wiedzy karmią nas niezrozumiałymi pojęciami i tym chcą podkreślić niezwykłość swoich racji.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 25364
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 4240 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:06, 13 Paź 2013    Temat postu:

DAKuś masz 100% racji w kwestii fachowego języka.
Rozumiem, że przeczytałaś tę książkę na ekranie. Ja tak nie mogę, potwornie rozbolałyby mnie oczy, chyba bym oślepła. Zrezygnowałam już nawet z czytania Polityki cyfrowej, znowu czytam papierową gazetę, tym razem Wprost Confused


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 23:22, 13 Paź 2013    Temat postu:

Cyfrowo zamawiam lektury tzw. fachowe, czyli publicystykę, popularno-naukowe i takie z mojej profesji.
Dla mnie takie teksty są wygodniejsze w formie elektronicznej, bo łatwiejsza jest nawigacja między rozdziałami, a takie książki jak ta ostatnia nawet sam autor we wstępnie sugeruje w jakiej kolejności czytać, w zależności od tego czego czytelnik oczekuje. Zawodowo, czy publicystycznie łatwiej mi potem z tego korzystać - kopiowanie np. fragmentów.
Ale do książek, do których treść ma mieć emocjonalny stosunek, to elektronika jest dla mnie do niczego - papier i czcionka wzbudza emocje, tekst na ekranie nie i raczej mam tylko oczopląs. Rolling eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ans
Administrator



Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 18663
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5109 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 0:47, 14 Paź 2013    Temat postu:

Ja odwrotnie, zdecydowanie wolę czytać na ekranie. Oczy mnie nie bolą, ani senność nie morzy (co zdarza się podczas czytania "w papierze" Embarassed ). Tylko, że póki co czytuję na ekranie rozmaite artykuły, a książki jeszcze nie czytałam. Te, które wydawały mi się ciekawe (były polecane) wymagały wpłacenia jakiejś sumy.. Może nie tyle w danym momencie o tę sumę szło, ale..o kłopot związany z wpłacaniem Embarassed Oglądałam bowiem te propozycje lektur na tablecie, w którym sieć miałam wyjątkowo mobilną Wink (czytaj: jak krew z nosa). Może podałabyś Dakuniu jakiś link do lektury, którą polecasz i informacje o ewentualnych wymaganych płatnościach. Wiem, że mogę poszukać, ale ... wygodniej skorzystać z doświadczeń czytelniczki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 13:11, 14 Paź 2013    Temat postu:

Ja te e-booki kupuję w empiku
[link widoczny dla zalogowanych]
prosty zakup w 2 minuty masz już na swoim koncie.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:23, 03 Lis 2013    Temat postu:

Jestem po drugiej powieści Nabokova. Tym razem był to Dar. Aby ją w pełni przyswoić, trzeba dużo lepszej orientacji w literaturze rosyjskiej dziewiętnastego i początków dwudziestego wieku. Wielu rosyjskich inteligentów osiadło po rewolucji na obczyźnie i, podobnie jak emigracja polska, ulegli podziałom, swarom, rozproszeniu po licznych stowarzyszeniach.
Bohaterem powieści jest początkujący pisarz-poeta mieszkający w Belinie i kontaktujący się niemal wyłącznie i innymi emigrantami. Są to inni pisarze, krytycy lub kupcy tworzący zamknięta diasporę, żyjący z dnia na dzień z udzielania korepetycji lub okazjonalnych publikacji utworów w prasie, o których później w nieskończoność dyskutują. Rodzice bohatera o nazwisku Godunow-Czerdyncew, zaginęli w odmętach rewolucji.
Książka jest pisana w taki sposób, że fragmentami jest to opowieść bohatera, Fiodora Konstantynowicza, w pierwszej osobie, innymi fragmentami, bez żadnego uprzedzenia, patrzymy na bohatera z zewnątrz. Fiodor K. pisze książkę o życiu Czernyszewskiego i wydaje ją w Berlinie. Jest to zabieg bardzo oryginalny, bowiem o życiu tego pisarza i rewolucjonisty pisało wielu poważanych autorów przedstawiając Czernyszewskiego, jako myśliciela i stratega. Nabokov, piórem swego bohatera, w oparciu o solidne źródła i liczne cytaty, dokonuje jego zupełnego odbrązowienia.
Czernyszewski był mi znany jedynie z jednej pozycji, o jakiej uczono mnie w liceum, Szto dziełat'?. Sądziłem, że jest to jakiś manifest polityczny. Okazuje się, żę jest to powieść-romansidło, bardzo marnego rodzaju. Jakieś koncepcje polityczne są tam tak zakamuflowane, że można by zupełnie wyprzeć się ich tam obecności. Sam Czernyszewski padł ofiarą szeptanej opinii o nim jako ideologu rewolucji i autorze pomysłu o zabiciu cara. Utrzymywał korespondencję z Hercenem przebywającym w Londynie, o czym wiedział najmarniejszy szpicel w Petersburgu. Swoje utopijne pomysły reform cesarstwa zazwyczaj tylko wypowiadał, nigdy o nich nie pisał. To wystarczyło do jego aresztowania. Wszyscy szpicle wiedzieli o tym, że rewolucjoniści emigracyjni zamierzają go odbić i wyrządzili mu tym największą krzywdę. Skazano go na siedem lat ciężkich robót i zesłanie na Syberię, gdzie mieszkał w towarzystwie polskich zesłańców po powstaniu styczniowym. Po dwudziestu latach, kiedy go car ułaskawił, wrócił do rodzinnego Saratowa, już nikomu nie znany i wkrótce zmarł (1889).
Lenin cenił sobie jego dzieło, toteż po rewolucji, na cokole cara Aleksandra II, stanęła jego statua.
Powieść Nabokova zrobiła wiele szumu jego koncepcją biografii Czernyszewskiego. O tym musiałem się dowiedzieć już z innych źródeł.
Nabokov pisze wartkim, ciekawym językiem. Ma zaskakujące pomysły w opisach ludzkich zachowań. Jest dobrym obserwatorem, i choć sprawy, jakie go zajmują, są nam odległe, warto go przeczytać.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Pon 21:59, 04 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ans
Administrator



Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 18663
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5109 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 1:40, 15 Lis 2013    Temat postu:

Przeczytałam właśnie "Sklepy cynamonowe" - na ekranie (pobrałam jako darmowy plik). Po przeczytaniu przypomniałam sobie, że Multilatek wspominał o tej lekturze. Odszukałam i widzę, że to ponoć była lektura szkolna .. Nie wiem kiedy, moją nie była. Multilatek wspominał o jakiś objaśnieniach dla uczniów jak rozumieć mają te niesamowite opisy .. Ja nie wiem jak..Przeczuwam jakiś ukryty sens , ale "klucza" nie znajduję. Przypominają mi te "sklepy" opowieść dziwnego snu..Miewam czasem takie sny, ale na pewno nie potrafiłabym ich tak ciekawie opisać Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:58, 16 Lis 2013    Temat postu:

Nie wiem co dokładnie było dostępne w internecie pod tytułem Sklepy cynamonowe. Mam kilka tomów opowiadań Schulza i każdy z nich nosi tytuł jednego z zamieszczonych w tomie opowiadań.
Wydawnictwo zalecane jako lektura szkolna pomieściło dwie części.
Część pierwsza Sklepy cynamonowe zawiera opowiadania:
Sierpień
Nawiedzenie
Ptaki
Manekiny
Traktat o manekinach albo Wielka Księga Rodzaju
Traktat o manekinach. Ciąg dalszy
Nemrod
Pan
Pan Karol
Sklepy cynamonowe
Ulica Krokodyli
Karakony
Wichura
Noc Wielkiego Sezonu
Część druga Sanatorium pod Klepsydrą zawiera opowiadania:
Księga
Genialna Epoka
Wiosna
Noc lipcowa
Mój ojciec wstępuje do strażaków
Druga jesień
Martwy sezon
Sanatorium pod Klepsydrą
Dodo
Emeryt
Samotność
Ostatnia ucieczka ojca

Opracowanie dla uczniów zawiera analizę tekstu, jako utworu poetyckiego, zbiór możliwie przydatnych cytatów, komentarze do tekstu.
Zacytuję fragment.

PROBLEMATYKA TRAKTATU O MANEKINACH
Właściwości materii - str23
Materia - możliwość tworzenia nowych światów str- 23
Demiurg - twórca pierwszy i doskonały str - 23
Człowiek - pragnienie tworzenia, świadomość niedoskonałości - str 24
Człowiek-manekin: symbol dehumanizacji - str 29

itd.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 25364
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 4240 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:15, 16 Lis 2013    Temat postu:

Ja czytam obecnie "Pióropusz" Mariana Pilota. Co za jazda, facet wyczynia takie łamańc e z językiem polskim, że jestem zafascynowana, choć początkowo chciałam rzucić tę lekturę w diabły Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ans
Administrator



Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 18663
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5109 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:35, 16 Lis 2013    Temat postu:

Tylko ta pierwsza część była dostępna i to ją przeczytałam. Język bardzo bogaty, ale .. podejrzewam, że jest w tych opisach jakiś głębszy sens , którego ja nie rozumiem. Embarassed

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DAK
Administrator



Dołączył: 15 Gru 2008
Posty: 6347
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2874 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 1:18, 24 Lis 2013    Temat postu:

Jakiś czas temu pisałam tu o ostatniej książce Andrzeja Lubowskiego "Świat 2040". Wtedy chyba Ernest Skalski wspomniał o jego poprzedniej książce, którą uznał za lekturę obowiązkową każdego współczesnego człowieka - "Kontuzjowane mocarstwo. Siła i słabość Ameryki.".
Szukałam jej i wreszcie znalazłam na Allegro.
Rzeczywiście - książka rewelacyjna. Spojrzenie na Amerykę oczami Polaka, który tę Amerykę poznał z wielu stron. Spojrzenie bez nabożnego zachwytu, jakim obdarzaliśmy niegdyś wszystko co amerykańskie. Ale także bez poprawności politycznej.
Gorąco polecam tę lekturę, bo odnajdziemy w niej odbicie również naszych problemów, tylko jak to na Amerykę przystało - dużo dużo większych. Teraz jestem w połowie lektury - gdy czytam jak rządzą masami media, to przy tamtych nasi są jak anioły. Widzimy więc skąd ta zaraza przylazła, ale i do jakich rozmiarów może urosnąć w przyszłości.
Fragment - cytat z wykładu byłego szefa Los Angeles Times:
"Techniki propagandowe, które zdominowały współczesne dziennikarstwo - twierdzi - są szczególnego rodzaju. Ich korzenie tkwią nie w dziennikarstwie, ale we współczesnej polityce, a konkretnie chodzi tu o jej żałosną odmianę zwaną polityką ataku. Jej idea to <zdefiniowa> rywala w oczach opinii publicznej. To znaczy powtarzać poniżające informacje tak długo, aż jego reputacja legnie w gruzach. Czasem informacja jest prawdziwa, czasem wiedzie na manowce, a czasem jest po prostu fałszywa. To właśnie światek polityki ataku dał nam Rogera Ailesa, architekta Fox News. Sporą część swej kariery spędził na niszczeniu reputacji polityków, dziś nazywa się dziennikarzem, ale sztuczki, które stosuje są takie same".
- chyba każdy skojarzy to również z naszym podwórkiem. A takie skojarzenia ma czytelnik w każdym rozdziale tej książki.


Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez DAK dnia Nie 2:18, 24 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:59, 25 Lis 2013    Temat postu:

ans napisał:
Tylko ta pierwsza część była dostępna i to ją przeczytałam. Język bardzo bogaty, ale .. podejrzewam, że jest w tych opisach jakiś głębszy sens , którego ja nie rozumiem. Embarassed


Nie doszukuję się w prozie Schulza żadnych ukrytych znaczeń. Dla mnie jest to człowiek o niebywałej wyobraźni i umiejętności opowiadania o wyimaginowanych zjawiskach językiem prostym a budzącym niezwykłe skojarzenia. To, że Hass potrafił zrealizować obrazy zadziwiająco zgodne ze skojarzeniami wywołanymi opowiadaniami Schulza, wydaje mi się równie niezwykłe jak same opowieści. Postać ojca, ni to obecna, ni przebywająca gdzieś w pobliżu. Nie ma pewności, czy ojciec żyje, czy zamienił się w wypchanego kondora? Czy w Sanatorium pod Klepsydrą przebywa rzeczywiście, czy już umarł? Boczne odnogi czasu, klaser ze znaczkami, jako Księga porządkująca świat, w którym cesarz Franciszek Józef sąsiaduje z osobami podłej rangi, lub zgoła przedmiotami o niskich cenach. Demoniczna Adela posiadająca pełnię władzy nad ojcem, który bywa równy prorokom, kiedy miota przez otwarte okno zawartość nocnika w ciemną, szumiącą noc…
Jak nędznie, na tym tle, wygląda autor najpoczytniejszych czytadeł naszych czasów, Dan Brown. Właśnie przerywam czytanie jego powieści „Inferno”. Tak marnej ramoty dawno nie miałem w rękach. Po niespełna dwustu stronach mam dość. Opisy nieustanych gonitw rozciąganych jak guma, tylko po to, aby wprowadzić jak najwięcej wzmianek o zabytkach Florencji. Akcja jest wydumana, choć zawiera rzeczowy powód akcji. Ktoś chce zredukować liczbę ludności na ziemskim globie, ponieważ jej geometryczny przyrost prowadzi do niechybnej zagłady w nie tak znów odległym czasie. Uporanie się problemem wymaga karkołomnych wyczynów Roberta Langdona (oczywiście), aby dotrzeć do oryginału obrazu, bo tylko jego dokładniejsze obejrzenie da upragnione rozwiązanie zagadki, tak sprytnie ustawionej przez tajemnicze siły, że tylko ich rozszyfrowanie uratuje ludzkość.
Czułem się jak ktoś, kto ma świadomość, że taksówkarz wozi go po nieznanym mieście zawiłymi zygzakami, aby nakręcić wyższy rachunek. Książka może i będzie bestsellerem. Może ktoś nakręci kolejny film, mnie jednak nie zachwyca. Mam dość i przerywam.
Pochłonąłem wcześniej jeszcze jedną książkę Nabokova. Tym razem były to „Tamte brzegi”, czysta autobiografia. Daje pojęcie o podobieństwie warstw wyższych Rosji do tych z Europy Zachodniej i o bliskich kontaktach rosyjskiej elity z elitą Francji czy Niemiec. Nabokov nie znał rosyjskiego alfabetu, kiedy w wieku siedmiu lat mówił biegle po angielsku, a kiedy już ten język opanował, sprowadzono „madame”, która zajmowała 90% jego czasu nieustanną konwersacją. Kiedy znalazł się w Berlinie, swobodnie mówił po niemiecku i zarabiał na życie ucząc angielskiego.
Z opisu uczestnika wydarzeń w roku 1917 możemy pojąć, jakim wstrząsem dla Rosji była rewolucja bolszewicka i do jakich zbrodni dochodziło. Rodzina Nabokovów uciekła na Krym zabierając tylko kilka wartościowych drobiazgów ukrytych w pudełku z talkiem. Lojalny lokaj dowiózł im jeszcze jakieś pieniądze podjęte w ostatniej chwili, za które uciekli do Grecji a później Vladimir do Niemiec, a jego matka do Pragi. Ojciec zginął w przypadkowym zamieszaniu z bolszewicką milicją.
Wracam do Pamiętników Paska, które przerwałem dla Nabokova i Browna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ans
Administrator



Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 18663
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5109 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:54, 26 Lis 2013    Temat postu:

Czytałam tylko "Kod Leonardo da Vinci" Dana Browna . Przeczytałam do końca, ale byłam rozczarowana.
Jakiś czas po ukazaniu się tej powieści kilkakrotnie słyszałam od ludzi opowieści żywcem z treści "kodu" wzięte jako "prawdę skrywaną przez możnych tego świata" Wink
I co się dziwić obecnej religii smoleńskiej i innym teoriom spiskowym ?
Akurat dzisiaj znalazłam i "ściągnęłam" "Sanatorium pod klepsydrą Very Happy
Jeszcze nie zaczęłam czytać, ale cieszy mnie, że jest "coś więcej". Widziałam kiedyś film w telewizji. Nastrojowy był , lubię takie filmy oglądać.. Nie wiem do końca co lubię teraz czytać..Kiedyś czytałam wszystkie powieści autora, którego powieść przeczytana z przypadku , czy polecenia jakoś mnie zaciekawiła, zachwyciła..Ostatnio trudno mi znaleźć coś co by mnie "porwało" Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:59, 26 Lis 2013    Temat postu:

Film Wojciecha Hasa nosi tytuł Sanatorium pod klepsydrą ale zawiera materiał również innych opowiadań Schulza, wzbogacony jeszcze o sceny dodane przez Hasa, jako również scenarzystę. Filmowi trzeba było nadać fabułę, bieg w czasie, którego w prozie Schulza brakuje. Nastrój filmu, błądzenie w czasie, nawroty scen z dzieciństwa, wszystko to jest dla mnie niesamowitą poezją inscenizowaną w realiach bliskich Schulzowi, w sklepie ojca wypełnionym klientelą w chałatach, w pobliżu pokoju Adeli, demonicznej władczyni nad męskim tłumem zabiegającym o jej spojrzenie. Jest pokój ojca pełen ptaków i jaj ptasich, jest Bianka i Rudolf, dla którego Bianka porzuciła Józefa...
Film został rewitalizowany cyfrowo i jest dostępny na Chomiku.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ans
Administrator



Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 18663
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5109 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:07, 26 Lis 2013    Temat postu:

Ten właśnie film oglądałam kiedyś w telewizji. Nie znałam wówczas opowiadań Schulza . "Za moich czasów" nie były szkolną lekturą, a sama jakoś dotąd na nie nie trafiłam . Chętnie zobaczę film "Sanatorium pod klepsydrą" po przeczytaniu opowiadań Shulza.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ans dnia Wto 14:08, 26 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:35, 28 Lis 2013    Temat postu:

W minioną sobotę skorzystałem po raz pierwszy z mojego karnetu na transmisje z Metropolitan. Tym razem był to Eugeniusz Oniegin Piotra Czajkowskiego. Amerykanie postąpili najrozsądniej jak mogli. Wszystkie partie solowe obsadzili Rosjanami i Polakami. Tatianę śpiewała Anna Netrebko, Oniegina, Mariusz Kwiecień, Lenskiego Piotr Buczała o pozostałe partie śpiewaczki z Marinskiego Teatru z Petersburga. Stamtąd był również dyrygent, Giergiew. Było jak zwykle bardzo pięknie i dało efekt dodatkowy. Jako uczeń liceum, pod przymusem rusycysty, uczyłem się na pamięć fragmentów poematu Puszkina i teraz rozpoznałem je w śpiewanym tekście. Już bez przymusu, ściągnąłem tekst oryginalny i, dzięki temu, że w swoim czasie dano mi w kość, mogę go czytać dość swobodnie i właśnie to robię. Uczyłem się rosyjskiego w sumie jedenaście lat. Skorzystałem z tego, bo niektóre podręczniki politechniczne były śmiesznie tanie w rosyjskiej księgarni. Mam również trochę książek fachowych, z których korzystałem w pracy, ale poezji ani beletrystyki nigdy nie próbowałem. Teraz przyszedł ten czas i mogę ocenić sam, że Puszkin wielkim poetom był.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Pią 0:11, 29 Lis 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:14, 30 Gru 2013    Temat postu:

Skończyłem właśnie książkę Danuty Wałęsowej Marzenia i Tajemnice. Nie pierwszy ją przeczytałem i szukałem wcześniej jakichś recenzji. Nie znalazłem. Sam, prawdę mówiąc, też nie bardzo wiem, co można o niej powiedzieć. Liczyłem na trochę szczegółów, które wyjaśniałyby charakter Lecha Wałęsy, człowieka, który jest już wielką postacią w naszej historii, i dowiedziałem się niewiele, ponad to czego można było się domyślić z zachowania i wypowiedzi samego Lecha W. Granicząca z dewocją wiara. Nieustanna bliskość jakiegoś księdza. Dwie msze dziennie. Fascynacja Janem Pawłem II i w końcu, bardzo krytyczne zdanie o ks. Jankowskim. Nawet szczere opinie o duchownych, jako o ludziach interesu wykorzystujących sytuację bliskości z ważnymi osobami dla osobistych korzyści i ich rażącą bufonadę, nie zmieniają postawy Wałęsów wobec kleru. Lech Wałęsa jest wiernym słuchaczem Radia Rydzyka. Danuta W. wspomina, jak podczas przyjęcia urządzonego przez ks. Jankowskiego(sic) z okazji wizyty u Wałęsów prez. Busha, w czasie kartkowego zaopatrzenia, popisał się kilkoma wniesionymi z pompą bażantami, wywołując konsternację wśród gości.
Danuta jest matką ośmiorga dzieci, którym poświeciła całe życie. Ojciec wpadał, coś tam burknął, skręcił następnego potomka i znikał. Ciasne mieszkanie, zawsze pełne obcych ludzi, zawsze niedoinformowana lub, jako ostatnia, zawiadamiana o decyzji męża. Bez żadnej dyskusji. Tak było z decyzją o wizycie w Oslo po odbiór Nagrody Nobla. Nieustanna obecność SBków, utrudnianie życia na każdym kroku. Jej, żonie, bo sam Wałęsa był ciągle gdzieś między ludźmi.
Odnosi się wrażenie, że gdyby nie to, że Danuta W. sama pochodziła z wielodzietnej rodziny, sama była wychowana w cieniu parafii, to wcześniej i trzeźwiej oceniłaby małżonka. A Wałęsa był trudny do opanowania i odporny na dobre rady. Spotkałem się ze zdaniem, że te jego cechy zdecydowały o respekcie, jaki budził we władzach komunistycznych. Nie można było uznać go za marionetkę w rękach wiadomych sił. Kiedy już był prezydentem, spece od protokołu prosili żonę o zapanowanie nad mężem, żeby czegoś nie wykręcił przy ważnych osobistościach, nikogo innego nie słuchał.
No i tak dalej. Jest trochę nieznanych z innych źródeł opinii o innych postaciach polityki lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, o nagłym zwrocie Anny Walentynowicz, Gwiazdów, ciekawostki o Lechu Kaczyńskim, ale trzeba by przepisać pół książki, żeby było o wszystkim.
W sumie, nie żałuję, że przeczytałem. Dobrze, że książkę napisano po zakończeniu czynnej działalności w polityce Lecha W. Do książki Pani Tuskowej nie zabieram się. Zbyt wcześnie ją napisała.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Wto 16:01, 31 Gru 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hajdi




Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 25364
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 4240 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Gliwice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:46, 30 Gru 2013    Temat postu:

To prawda za wcześnie.
Książkę Wałęsowej przeczytałam już jakiś czas temu i mam podobne odczucia jak Multilatek. Ta kobieta była samotna przez całe życie, żadnego wsparcia. Ja doczytałam się jeszcze stwierdzenia, że ks. Jankowski ukradł jej dolary, które sam się zaoferował przechować na jakimś koncie. Potem one wyparowały.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
multilatek




Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1300
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 921 razy
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:22, 24 Sty 2014    Temat postu:

Zamknąłem właśnie liczącą 750 stron księgę zawierającą wywiad-rzekę, rozmowę Michała Komara z Władysławem Bartoszewskim. Tytuł Mimo wszystko. Życie, które wystarczyłoby dla trzech ludzi, wcale nie spokojnych i leniwych. Ogrom przeżyć rozpoczętych w wieku siedemnastu lat, kiedy został zamknięty w obozie oświęcimskim. Dzięki temu, że był zatrudniony przez Czerwony Krzyż, a Niemcy w pierwszych miesiącach wojny liczyli się jeszcze z opinią międzynarodową, został zwolniony z obozu. Uratowali go trzej ludzie. Kiedy stracił przytomność przy czyszczeniu cegieł, jego los był przypieczętowany. Jednak znaleźli się ludzie, którzy odnieśli go pod barak szpitalny, a tam inni ludzie zdecydowali się wybrać go do uratowania. Jako dwudziestolatek uczestniczył w Powstaniu. Czynnie ratował Żydów produkując fałszywe dokumenty. Sam intensywnie działał w środowiskach katolickich. Był i jest szczerym katolikiem, ale takim świeckim. Zna wielu biskupów i znał papieża, ale nie propaguje wiary jako takiej. Po wyzwoleniu siedział dwa razy w więzieniu oskarżony przez dawnych znajomych z AK. Uratował go adwokat-Żyd, którego spotkał później w izraelskim więzieniu, skazanego za zabójstwo. Odwdzięczył się wstawieniem u prezydenta Izraela, który skrócił mu karę. Ambasador RP w Wiedniu za rządów premiera Mazowieckiego. Dwukrotnie minister spraw zagranicznych, wykładowca na wielu niemieckich uniwersytetach. Sekretarz Pen Klubu. Obywatel Honorowy państwa Izrael. Dziś doradca Prezydenta RP.
Nie sposób tego opowiadania opowiedzieć, to trzeba przeczytać. Teraz, kiedy tłumy pisowskich wyjców towarzyszą jego obecności w życiu publicznym.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez multilatek dnia Wto 23:40, 18 Mar 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.spotkania.fora.pl Strona Główna -> Kultura / Nasze: lektury, filmy, muzyka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 3 z 17

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin