Autor Wiadomość
hajdi
PostWysłany: Czw 11:27, 24 Kwi 2014    Temat postu:

Cały post mi zżarło Mad Postaram się odtworzyć.
To było do przewidzenia i słusznie prorokowała Twoja Mama.
Siostra Bernadetta nie może iść do ciupy, gdyż jest w podeszłym wieku. Jest 5 lat młodsza ode mnie, a ja się wcale nie czuję abym była podeszła. Dla mojego 87-letniego ojca to już w ogóle zabrakło kategorii wiekowej. I ciekawa sprawa, wszyscy ci ludzie ze sfer władzy, gdy tylko coś przeskrobią od razu są chorzy; vide ten strzelający do ludzi wiceminister. Gdy strzelał to mu serce nie nawalało Question
Słusznie wczoraj zauważyła pani dzwoniąca do szkła, że u nas panują różne standardy. Nowaka surowo się sądzi za niewpisanie zegarka, a siostrzyczce-zbrodniarce wojno przez trzy lata nie zgłaszać się do więzienia. I znowu wychodzi na wierzch słuszność mojego braku zaufania do organów państwa.
ans
PostWysłany: Czw 9:29, 24 Kwi 2014    Temat postu:

Tak a'propos siostrzyczki Bernadetty...
Mnie wcale nie dziwi , że tak "opieka" wyglądała.
Kiedy nastał nowy ustrój i niestety uparcie wracano do wielu rozwiązań z przed II wojny światowej moja mama była tym przerażona.
Powiedziała, że "znowu powrócą ci wszyscy "dobrodzieje", sadystyczne siostrzyczki zakonne ,wszechwładza i bezkarność kk".
Opowiadała mi mama o koszmarze jaki przeżywały uczennice w szkołach będących pod opieką "siostrzyczek". Mama nie była w takiej szkole, ale miała koleżanki tak doświadczone. Ona sama razem z moją ciocią (siostrą ojca) krótko gościnnie mieszkały u siostrzyczek, "napatrzyły się" nawet w tak krótkim czasie (kilka tygodni).
DAK
PostWysłany: Pią 13:59, 18 Kwi 2014    Temat postu:

Ale jaja Very Happy
Ktoś, Pacyfku napisał pod tekstem Blondynki, że dwie fotografie obok siebie postawić (Posła Pawłowicz i Siostrzyczki Bernadetty) i ma się cały obraz PiSu. - Nic dodać, nic ująć. Rolling Eyes
pacyfek
PostWysłany: Pią 13:00, 18 Kwi 2014    Temat postu:

U mnie po mieczu z tzw. prokreacją pośpiechu nie było. Panowie mieli po kilku synów w wieku 40+. Nie chcę się cofać do Napoleona, walk o Kaukaz czy też Wojny Krymskiej.
Ale z drugiej strony CUŚ jest w BLONDYNACH! I choć Ryży Kundel też nas wojną straszy to mnie jednak dziwi pełna symetria umysłowa Blond-Stokrotki:

http://wyborcza.pl/1,75968,15821570,Jaja_wielkanocne.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
DAK
PostWysłany: Pią 11:34, 18 Kwi 2014    Temat postu:

Very Happy Trochę wspólnego jest i w moich rodzinnych historiach. Mój dziadek zakochał się w babci, ale mieszkali w ruskim zaborze i do woja tam się szło na całe lata. Wcielili go do tego ruskiego wojska i babcia tylko śledziła, gdzie stacjonują wojska i pieszo po kilkadziesiąt km chodziła by spotkać się z ukochanym. Ale potem zabrali ich aż za Ural i jak wybuchła I w.ś. to jeszcze przed jej zakończeniem dziadek "urwał się" do domu. Po wojnie było ciężko więc obaj z bratem wyemigrowali za pracą do kopalni w Belgii, Francji, a potem do Stanów. Jego brat tam został na stałe i nigdy już do Polski nie przyjechał, tam poznał swoją ukochaną. Ale mój dziadek swoją ukochaną zostawił przecież w kraju, słał jej miłosne listy, ale w końcu zamiast listu zjawił się osobiście i potem żyli długo i szczęśliwie i mieli aż 6 dzieci, z czego po II w.ś. zostało dwoje najmłodszych - moja mam i jej brat. Babcia jednak bardzo lubiła wspomagać biednych - po wsiach jeszcze za moich czasów chodziły tzw. dziadówki i dziady - od domu do domu, by dostać tu jajko, tam mąki, chleba. Ludzie na wieść, że "dziady" we wsi zamykali domy, udawali, że ich nie ma, a babcia nigdy nie wypuściła ich z pustymi rękami, dziadek się śmiał, że cały majątek niedługo rozda. Smile Może sama pamiętała jak jej było ciężko, gdy jej młody ojciec (pracownik cegielni) umarł, a one (z matką i siostrą) zostały bez środków do życia, nie mieli ziemi i musiały najmować się do pracy u innych chłopów (babcia miała wtedy 7 lat), czasem tylko za kawałek chleba.
ans
PostWysłany: Pią 10:31, 18 Kwi 2014    Temat postu:

Ja na pewno nie uległam propagandzie Wink Wspomniałam, że to podejście u mnie rodzinne.. a było tak :
Dostałam do przeczytania wspomnienia nieżyjącego już kuzyna mojej mamy. On opisywał swoje wędrówki ze wsi aż do USA gdzie wyjechał do mojego dziadka, który był tam z rodziną. O mojej babci wspominał. Mój dziadek pracował w kopalni, ten kuzyn na początku także. Był wielki strajk trwający dosyć długo. Żony górników (w tym moja babcia) jeździły po farmach z prośbą o jedzenie. Ten kuzyn wspominał, że "ciotka bardzo to przeżywała, ona nikogo prosić o nic nie lubiła. Musiała jechać z innymi kobietami, bo dzieci głodowały". Strajk się skończył , doszli do porozumienia, ale moja babcia po tych zdarzeniach stwierdziła, że "musi wrócić do Polski, bo nie chce drugi raz tak zostać poniżona". Twierdziła ponoć, że "w Polsce bez niczyjej łaski zapracuje na dzieci ". Babcia wróciła kiedy moja mama miała 15 lat. Dziadek pozostał i nadal pracował w kopalni. Odwiedzał rodzinę każdego lata , ostatni raz w roku 1939. Ten kuzyn pracował potem w warsztatach samochodowych , był działaczem związków zawodowych. Też powrócił do Polski tuż przed wojną. Znałam go , słuchałam jego barwnych opowieści kiedy byłam dziewczynką.
DAK
PostWysłany: Pią 1:08, 18 Kwi 2014    Temat postu:

Tak, to do tego się odnosiłam. dzięki za to uproszczenie przez ciebie wywodu, bo bardzo mi to pomogło w ułożeniu sobie tego tekstu w głowie.
Może dlatego, że jakoś nie czułam racji w tym wywodzie, nie umiałam go sobie od razu przyswoić. Ja też żadnych trupów w szafach moich przodków nie odnajduję. Moja rodzina ma też korzenie chłopskie, ale jak na ironię dziadkowie zawdzięczali swą ziemię nie powojennemu rozdawnictwu pańskich ziem, ale ciężkiej pracy i wyrzeczeń jeszcze przed wojną i dlatego nic im się potem z parcelacji ziemi nie należało (dostawali ci co mieli mniej). Potem nie czerpaliśmy też żadnych profitów z tzw. komunistycznej puli - typu mieszkania dla robotników, kolonie dla dzieci, bo mój ojciec był prywaciarzem i wszystko trzeba było sobie kupić, choć nie całkiem legalnie, bo z zalegalizowaniem taki kupionego mieszkania nie było prawnych możliwości. I znów, gdy zmieniły się czasy inni mogli swoje mieszkania wykupić za złotówkę, a nam mieszkanie mamy przepadło, bo nie było na nią hipoteki. Więc moja szafa dziejowa jest jakaś trefna Wink
Ja w sumie nie lubię takich uogólnień, bo jednostkowo są krzywdzące. Ktoś (jak ci z wywiadu) na podstawie jednostkowych przypadków dokonuje uogólnień, bo takie przypadki zna, ale przypadki to nie norma.

A tej dobroczynności to ja też nigdy nie lubiłam - to takie kupowanie sobie świętego spokoju i zabijanie wyrzutów sumienia - jaki to ja jestem dobrotliwy - a może my ansiu jesteśmy wytworem socjalistycznej propagandy Wink - pamiętam ten aspekt ze szkoły w czasie interpretacji Lalki Prusa. Ciekawa jestem jak tę dobroczynność teraz interpretuję na lekcjach j. polskiego? Wink Ostatnio przez ten 1% to nawet nastawiona jestem jeszcze bardziej negatywnie, bo to się powoli zrobił przemysł dobroczynności, a nawet szukanie lekkiego zarobku pod płaszczykiem dobroczynności.
ans
PostWysłany: Czw 22:48, 17 Kwi 2014    Temat postu:

Coś mi się wydaje, że Dak odnosiła się do artykułu (właściwie wywiadu) do którego link podałam. Jest długi , jest dużo wątków. Ja skupiłam się na tych "panach i chamach". Napisałam, że "nie mam trupa w szafie", bo tam padła teza, że "każda rodzina jakiegoś ma" Wink
Wspominano o potomkach "panów szlachty", których protoplaści byli bardzo okrutni wobec im podległego chłopstwa. O tym pisał jakiś historyk , Francuz, a u nas się to upiększa. Wadą tych "szlacheckich" ma też być pewna gnuśność, także czasem współpraca z zaborcami..
Natomiast potomkowie chłopstwa "skorzystali z wojny i rewolucji " i to jest ten ich "trup w szafie". Zdaniem autora wielu przejęło mienie pożydowskie, albo skorzystało z parcelacji i darmowego kształcenia w PRL-u.
Rodzina mojej mamy wywodziła się z chłopstwa, ale wszyscy wykształcenie zdobyli jeszcze przed wojną. Najpierw wyemigrowali do USA, tam zapracowali, a po powrocie do kraju zdobywali wykształcenie. Nie zawdzięczali nic dobroczynności i pańskiej łasce , ani też rewolucji. Nie tylko, że nic nie przejęli po nikim, ale jeszcze stracili kiedy musieli po wojnie opuścić tereny obecnej Ukrainy. Rodzina mojego ojca wywodziła się z drobnej szlachty . Na tyle drobnej, że nikogo nie gnębili.
Ja napisałam, że "coś w tym jest" bardziej ogólnie.. ta mentalność skłaniająca do gnębienia podwładnych. Kiedy u nas zmienił się ustrój najbardziej irytowała mnie dobroczynność. To takie poniżające dla "łaskawie obdarowywanych". Zaczęto mówić o "ubogich", balach dobroczynnych. To mnie do furii doprowadzało. To chyba rodzinne.
hajdi
PostWysłany: Czw 21:47, 17 Kwi 2014    Temat postu:

To nie jest żaden artykuł z poważnego pisma tylko blog polityczny. Mnie już wcześniej wydawało się, że obaj mają przerośnięte ego, chociaż oczywiście ks. Lemański jest tym dobrym policjantem, a bp. Hoser tym złym Wink
DAK
PostWysłany: Czw 18:40, 17 Kwi 2014    Temat postu:

Musiałam znaleźć trochę czasu, bo tekst długi - z niektórymi tezami można się nawet zgodzić - coś w tym jest. Konsumpcjonizm napędza koło zamachowe ruchu w interesach mają szybko przemijać mody, sprzęt ma się starzeć w szybkim tempie postępu technicznego, bo inaczej koło zamachowe staje. Trochę jednak w tym artykule za dużo wątków, by jakieś sensowne wrażenie pozostało.
ans
PostWysłany: Czw 16:24, 17 Kwi 2014    Temat postu:

Nie powinno mnie to interesować (jak dla mnie wszystkie kościoły mogłyby zostać zamknięte Wink ), ale tak z boku jednak słyszę o tej sprawie i zauważam, że ktoś kogo Hajdi cytujesz pokręcił co nie co. Nie wiem czy ksiądz Lemański ma jakieś wady, ale.. słyszałam w tvn24 inne przedstawienie "awantury z niedzieli palmowej". Wyraźnie mówiono (i nie raz powtarzano), że ksiądz Lemański po poprzednich nieporozumieniach z biskupem i zabraniu mu funkcji proboszcza miał zezwolenie na odprawianie jednej mszy w tygodniu w każdą niedzielę rano. Nie poszedł więc nikomu na złość do kościoła w Jasienicy o ósmej rano w niedzielę palmową. Tej mszy nie odprawił, bo ktoś tam(administrator) wyprosił go z kościoła mówiąc , że "zezwolenie zostało cofnięte". Ksiądz Lemański ma zakaz wypowiadania się w mediach, ale mocno naciskany przez dziennikarzy powiedział, że "nic złego nie zrobił".
hajdi
PostWysłany: Czw 14:55, 17 Kwi 2014    Temat postu:

W Polsce powstał trwały układ pan - cham.

Tekst, który chcę tu wkleić było, nie było też tu pasuje Confused

W nakazach, zakazach kościelnych istnieje lista siedmiu grzechów głównych. W Katechizmie wytłumaczono dlaczego "głównych", ano dlatego, że z tych grzechów powstaje lawina wszystkich innych. Z tych grzechów rodzą się wszystkie niegodziwości świata (wg Kościoła). Na pierwszym miejscu umieszczono PYCHĘ...
...Dochodząc do sedna, stwierdzam (subiektywnie), że obaj panowie: ks. Lemański i abp Hoser wykazali się pychą nadzwyczajną. Jeden chce pokazać drugiemu, że jest lepszy, bardziej pobożny, sprawiedliwy i w ogóle najlepszy. Ks. Lemański, którego było mi początkowo żal, wiedział co stanie się gdy pojawi się w parafii, do tego w tzw. Niedzielę Palmową. To człowiek inteligentny. Postawił SWÓJ WŁASNY interes nad parafian. Według mnie popełnił coś nadzwyczajnie nieewangelicznego. Potraktował ludzi przedmiotowo. "Popatrzcie jaki jestem poniewierany, ukarany niesprawiedliwie, a ja przecież kocham Kościół, Matkę naszą". W całej sympatii i życzliwości do księdza, upatruję w jego działaniu dużo złej woli. Co robi człowiek prawdziwie pokorny? Nie trzeba długo myśleć. Taki człowiek przyjmuje właśnie z pokorą niesprawiedliwość mając na uwadze parafian dla których ma być pasterzem, a nie wilkiem. Nie będę porównywać ks. Lemańskiego do Jezusa, ale to właśnie Jezus przyjął odium niesprawiedliwości na siebie. Ks. Lemański ma być uczniem Chrystusa, ot i wszystko.

Abp Hoser jest bodaj jeszcze bardziej winny grzechu pychy, bo wykorzystuje swoje przełożeństwo w sposób haniebny. "Co mi taki Lemański będzie bruździł, ma się podporządkować bez dyskusji, a jeśli tego nie zrobi ja mu na złość ukarzę bogu ducha winnych parafian". W proroctwach bodaj Izajasza znajduje się i takie; "Uderzę w Pasterza, a rozproszą się owce trzody..." (oczywiście chodzi mu o Mesjasza). Czy jednak słowa te nie są znamienne w tym przypadku? Wykorzystując swoją hierarchiczną przewagę, abp Hoser postępuje wyjątkowo niegodnie, uderzając w PARAFIAN. Jeden i drugi ma za nic wiernych, jeden i drugi chce za wszelką cenę pokazać swoją "moralną" przewagę. Co stało się z ludźmi powierzonymi jego pieczy? Także zostali potraktowani przedmiotowo. Zamknąć świątynię można tylko w szczególnych przypadkach (świętokradztwo, zbezczeszczenie) i to na krótki czas. Zamknięcie świątyni by pokazać swoją przewagę jest czynem wołającym o pomstę do nieba.

Dobry Pasterz idzie za jedną zagubioną owcą i szuka jej póki nie znajdzie. Tu pasterze wykazali się pychą, która ich dyskwalifikuje. Pokazali gdzie mają nauki Jezusa. Pokazali, że to oni są najważniejsi. "Ja was posyłam...". Jezus nie trzasnął w pysk żadnego z siepaczy, nie pokazał siły, wręcz przeciwnie, bo TAKA BYŁA JEGO NAUKA. Komu obiecali i przysięgali obaj księżą? Oni mają być drogowskazem! Kim się okazali? Małymi, zaciekłymi, odurzonymi swoją bardzo wątpliwą wielkością ludźmi. Wierni parafianie okazali się być tylko pionkami w grze niegodnych ludzi, którzy mają świadczyć całym swoim życiem o Jezusie.
środa, 16 kwietnia 2014, cheronea
źródło Cheronea.blox
ans
PostWysłany: Sob 22:19, 12 Kwi 2014    Temat postu: Coś w tym jest !

http://wyborcza.pl/magazyn/1,137770,15785648,Folwark_polski.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk

Stwierdzam, że "nie mam żadnego trupa w szafie" Wink

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group