Autor Wiadomość
ans
PostWysłany: Czw 23:49, 10 Mar 2011    Temat postu:

No, tak... Gdyby kierować się logiką to i PIS i SLD powinni wspierać rząd przeciwko pomysłom Balcerowicza. Ale jak mogliby to zrobić ? Pochwalić Tuska ? Nigdy.. Tak więc powstał absurdalny pomysł PIS o "wyborze OFE czy ZUS". Absurdalny, bo moim zdaniem (bez wgłębiania się) technicznie niemożliwy do zrealizowania. OFE już działają ponad 10 lat. Ludzie tam odkładali składki i tam te składki dotychczasowe zostaną.
Powiedzmy od maja dalsze składki będą wysyłane do ZUS i nadal do OFE (mniej niż dotąd). Jak piśdzielce wyobrażają sobie ten wybór ? Co najmniej bałagan totalny. Co miałoby być ze zgromadzonymi dotąd w OFE składkami tych ludzi którzy "wybraliby ZUS" ? Ale jak to pięknie brzmi, że ludzie "mogą wybrać" . Odkąd pamiętam emerytury (sposób ich naliczania , zasady przyznawania i co tam jeszcze się wiąże) zmieniały się i nigdy nie było w tym nic pewnego, ani stałego. Zawsze wiele niesprawiedliwości z tym wszystkim się wiązało. Ostatnia reforma emerytalna obiecywała "gruszki na wierzbie", ale przecież daleko od możliwości weryfikacji jakie będą jej skutki. Wszystkie obliczenia opierają się o założenia , które nie muszą się sprawdzić w praktyce.
Czyli wychodzi na to, że "co będzie pokarze czas" podobnie jak to było w czasach przed reformą. Moim zdaniem najsłuszniejsze jest takie podejście aby poprawiać to co już teraz wydaje się być niekorzystne (chociażby dla aktualnych budżetów ) i zakładać dalsze korekty (w razie potrzeby). Tymczasem nasi doktrynerzy upierają się, że nic nie można zmienić, bo oni 11 lat temu wymyślili coś wręcz doskonałego. Inni chcieliby rewolucyjnych zmian niweczących to wszystko co przez te ostatnie lata wypracowano. Dziennikarze gromko krzyczą, że "okradają przyszłych emerytów" i oburzają się, że "nie ma pewności co będzie za 40 lat". Czy kiedykolwiek taka pewność była, w jakiejkolwiek sprawie ? Rolling Eyes
Ada
PostWysłany: Czw 21:15, 10 Mar 2011    Temat postu:

Temat OFE ciągle "na tapecie". Najnowszy pomysł piśdzielców Twisted Evil

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,PiS-atakuje-ostrym-spotem-padly-nazwiska,wid,13212607,wiadomosc.html?ticaid=1bec6&_ticrsn=3
kszzzz
PostWysłany: Śro 10:56, 12 Sty 2011    Temat postu:

Jeśli chodzi o Kuczyńskiego, wysoko go cenię jako komentatora, natomiast nie jest dla mnie ekspertem w dziedzinie ekonomii, a Dadze o to chodziło. Oczywiście cenię jego opinie i w zasadzie zawsze się z nimi zgadzam, ale to i tak nie czyni dla z niego mnie autorytetu w dziedzinie ekonomii.
Zaś Balcerowicz czasem ostatnio mnie denerwuje, tym niemniej nadal jest dla mnie autorytetem w dziedzinie ekonomii.
Mnie po prostu denerwuje opluwanie kogoś, kto niewątpliwie zrobił dużo dobrego, nawet jeśli to było dla niektórych ludzi bolesne. Szybko rozprawił się z szalejącą inflacja i zakończył z procederem zarabiania na niej przez ludzi pokroju Leppera. Bo po co oni pobrali takie wielkie kredyty? By na nich zarobić. Moi znajomi w poprzednim ustroju wzięli kredyt na budowę domu w wysokości 1 mln starych złotych, jeszcze przed inflacją. Kiedy inflacja się rozszalała, spłacili go (czyli wybudowany już dom) z dwóch czy trzech pensji. Za to ci, którzy mieli oszczędności, dużo stracili... A Lepper i s-ka nabrali kredyty, które im jako rolnikom było znacznie łatwiej uzyskać, po to, by po spadku wartości pieniądza spłacić je śmiesznymi sumami. A za te kredyty nakupowali sobie kosztowne dobra doczesne. Ale im się już nie udało i stąd ta ich wściekłość.
BB
PostWysłany: Śro 9:34, 12 Sty 2011    Temat postu:

Ja - może niesłusznie - opieram swoje zaufanie do osób mówiących na jakiś określony temat (tu akurat mowa o światłych ekonomistach) na kilkuletnim doświadczeniu i jakoś rzadko się mylę w odbiorze.
Np. Waldemara Kuczyńskiego słucham zawsze z ogromną uwagą i zgadzam się z tym co mówi czy też pisze (a czytam go w "GW"), natomiast pana reklamującego przy każdej okazji swoje książki czyli Grzegorza Kołotkę nie mogę w ogóle słuchać i to od lat.
Mieszane uczucia mam tylko w stosunku do prof. Balcerowicza - absolutnie doceniam to co zrobił w początkach tej naszej transformacji, natomiast teraz spodziewałabym się od tak wielkiego autorytetu, że doradzi jak "wyprostować" to jest i jego udziałem w OFE, a nie, że będzie tylko krytykował i atakował tych co w końcu za to prostowanie się chcą zabrać.
Chciałabym bardzo by Profesor zmienił front i zamiast szkodzić - pomagał.
ans
PostWysłany: Śro 2:30, 12 Sty 2011    Temat postu:

Wybaczcie, ale.. ta dyskusja do niczego nie prowadzi..
Tak na prawdę Wy także nie opieracie się na tych autorytetach, tylko siebie wzajemnie chcecie do nich przekonać.
Ja nie znam nazwisk wielu komentatorów, specjalistów i dziennikarzy występujących w mediach, chociaż wzrokowo ich kojarzę.
Nie o to chodzi..
Skojarzyła mi się ta powyższa dyskusja z tym co ostatnio myślałam, że.. nasi politycy w większości są bardzo "cieńcy" (że tak to skrótowo ujmę).
Mam także zasadne zastrzeżenia do wielu specjalistów , komentatorów..
Moje rozważania na ten temat pojawiają się zazwyczaj wtedy kiedy słyszę w TV, czy widzę "na pasku" żenujące błędy językowe i gramatyczne. Także wtedy kiedy bardzo kulturalni panowie ze "szkiełka" wykazują się dużymi lukami w wiedzy ogólnej, czy w aktualnościach (którymi się przecież na co dzień zajmują). Zażenowanie nie raz czułam kiedy słuchałam wykształconego filozofa Palikota (dzisiaj rozczarował mnie jeszcze bardziej).
Nie raz zdarzało się, że lepiej niż dziennikarze pewnej stacji pamiętałam to co było u nich prezentowane. Pomyłek, przekręceń, sprzecznych informacji było już mnóstwo : w telewizji, na portalach.
Przykro było kiedyś słuchać nagranych rozmów posła Chlebowskiego (nie z powodu brzydkich słów, nie z powodu przekrętów jakie zarzucał mu Kamiński, a z powodu idiotycznej chęci imponowania swoim kolegom i po prostu głupocie). Drzewiecki zeznający przed komisją... i on był ministrem Rolling Eyes
Prawie wszystkie publiczne występy Napieralskiego - dno (a przecież też formalnie wykształcony).
Wydaje się , że znałam kiedyś mądrzejszych ludzi, chociaż nie zawsze z formalnym wykształceniem...
Jak można brać pod uwagę opinie t.zw politologów, jeśli jako "bezstronnego politologa" przedstawiano kiedyś Migalskiego.
Czytam o pośle Gowinie w jakiejś wikipedii i tam informacja , że "nie chciał się uczyć, miał trudności ". A tak dostojnie teraz wygląda ,budzi podziw, wygłasza opinie.. Shocked
Kiedyś zachwycano się inteligencją Rokity (ja nigdy go nie ceniłam, a teraz i inni się przekonali). Jego żona z daleka zanim zaczęła się udzielać w polityce też nie wyglądała na kretynkę.
Nie piszę o Kaczyńskim, ani jego pozostałej ferajnie z PIS, bo te okazy są poniżej wszelkiej klasyfikacji (a przecież Kaczyński ma doktorat Rolling Eyes )
Nie wyobrażam sobie, że to ja we wszystkim jestem najmądrzejsza Wink , ale autorytetów jakoś nie widzę .
kszzzz
PostWysłany: Śro 1:21, 12 Sty 2011    Temat postu:

A ja ją u Łaszczowej widziałam kilka razy - i z tego programu zmam jej fizjonomię Laughing , ale jej opinie znam również z TOK-u i z portalu GW.
O Kuczyńskim wiem bardzo dużo, również to, co napisano o nim w Wikipedii, lecz nie uważam, by czyniło to z niego lepszego ekonomistę, niż ze mnie kardiologia, choć z nieutulonym żalem i rozpaczą przyznaję - mnie w Wikipedii nie ma
Daga
PostWysłany: Śro 1:01, 12 Sty 2011    Temat postu:

Kszzzuniu:) czytaj to co sie pisze i wkleja

Waldemar Kuczyński, właśc. Marian Waldemar Kuczyński (ur. 22 listopada 1939 w Kaliszu) – polski ekonomista, dziennikarz, publicysta, polityk, były minister przekształceń własnościowych.

W latach 1999–2001 był głównym doradcą ekonomicznym premiera Jerzego Buzka. Od 2002 do 2006 wykładał w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu oraz Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku. W latach 2002–2005 zasiadał w Radzie Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.

A J. Solskiej u Małgorzaty Łaszcz jeszcze nie widziałam Very Happy
kszzzz
PostWysłany: Śro 0:53, 12 Sty 2011    Temat postu:

Z Solską dość często się zgadzam, ale jeszcze częściej się z nią nie zgadzam Laughing Dla mnie ona to ktoś w rodzaju - ni pies, ni wydra, a coś na kształt świdra Laughing I zdecydowanie nie lubię, kiedy zaprasza ją do swego programu Małgorzata Łaszcz...
ans
PostWysłany: Śro 0:38, 12 Sty 2011    Temat postu:

O, to tutaj było o autorytetach, którym ufacie.
Przyznam się, nie miałam nigdy autorytetów (takich bezwarunkowych).
W swoich sądach opieram się o własną intuicję (czasem też wiedzę).
Jeśli chodzi o osoby publiczne (także polityków) to mam sympatie i antypatie. Czasami zmienia się mój stosunek do któregoś, którejś, ale to nie zdarza się zbyt często.
Bywa też, że ktoś kogo nie cierpię powie coś z czym się zgadzam (ale nie przypominam sobie nikogo z PIS w tej roli).
Dużo pisaliście powyżej o Balcerowiczu. Zawsze miałam wobec niego t.zw "mieszane uczucia". Nie sądzę aby był nieuczciwy, ale wg mnie jest zawsze za bardzo w chmurach. Na pewno ma wielkie zasługi w reformowaniu finansów, ale wydaje mi się, że jednak za mało liczył się z "kosztami społecznymi", nie dostrzegał tego problemu...
Nie liczył się nigdy z tym jak jego doktryna (ponad wszystko) będzie odbierana przez lud i jakie będą koszty polityczne jego działań, wypowiedzi..
Nie wypowiem się o innych osobach, bo nie zastanawiałam się nad żadną z nich kompleksowo. Słyszę jakieś wypowiedzi, argumenty kogoś i czasem "moja intuicja" się z tymi opiniami zgadza, innym razem nie.
Daga
PostWysłany: Śro 0:36, 12 Sty 2011    Temat postu:

To jest dziennikarka zajmująca się ekonomią, przecie pisze Very Happy

Ale jak już jestem przy głosie to o jeszcze jednej osobie wspomnę. Przemiła pani Aleksandra Wiktorow - polska ekonomistka.

Ostatnio była gościem J. Paradowskiej i bardzo dokładnie tłumaczyła tajemnice ostatnich posunięć rządu i min Vincenta.
( to samo mówiła J. Solska)
Ale słuchałam doskonałej dyskusji i patrzyłam na panią Aleksandrę z rozbawieniem.
U Majewskiego występuje aktorka odgrywająca "posłanko Chojarsko" ucharakteryzowana, ale identyczna jest jak pani Aleksandra naturalna Very Happy
kszzzz
PostWysłany: Śro 0:09, 12 Sty 2011    Temat postu:

Ja też jej słucham, również w TOK-u, ale jakiegoś większego zaufania do niej nie mam... I nawet nie wiem jakie ma ona wykształcenie, bo na ten temat niczego w sieci nie odnajduję...
Daga
PostWysłany: Śro 0:01, 12 Sty 2011    Temat postu:

Od czasu do czasu u J. Paradowskiej komentuje sprawy polskiej ekonomii i ruchów rządu ( min. Rostowskiego ) pani Joanna Solska. Dziennikarka zajmująca się ekonomią.
Nie zawsze poklaskuje min. Rostowskiemu, ale robi to w taki sposób i z taką nadzieją, że będą dalsze kroki w tej metodzie, że proszę siadać Wink
Wyobrazcie sobie, że mam do niej większe zaufanie, niż wspomniani Bugaj, Rybicki, czy naładowany nienawiścią Balcerek Wink
Znam dokonania Balcerowicza i wiem, ze jest Wielki - przekształcił nasz komunistyczny kraj w gosp wolnorynkową - bezkrwawo!!!!!
Ale teraz, tylko znów, to jest moje zdanie!!!!! - wali małe babole i czar jego prysł!!! u mnie!!!!
kszzzz
PostWysłany: Wto 23:58, 11 Sty 2011    Temat postu:

A ja mam inną - swoją własną Smile
Daga
PostWysłany: Wto 23:48, 11 Sty 2011    Temat postu:

Ale to jest moja ocena komu ja ufam!!!!!
kszzzz
PostWysłany: Wto 23:46, 11 Sty 2011    Temat postu:

Kuczyńskiego i Borowskiego znam doskonale! Smile. Ale oni od lat nie wykonują wyuczonego zawodu (a może nie wykonywali go nigdy w życiu?). Czy ktoś chciałby być leczony przez lekarza, który nagle i niedawno przypomniałby sobie o wyuczonym zawodzie? A może ten ktoś wolałby oddać swe dzieci lub wnuki do klasy, w której uczy nauczyciel o podobnych kwalifikacjach? Ja nie!!! Shocked
A jeśli chodzi o prof. Gomułkę, po poście Ansi uzupełniłam swoja wiedzę w Wikipedii i nie wiem nic ważnego więcej o Gomułce, zatem nadal go nie cenię i nie znam... A ponieważ z wykształcenia jest fizykiem z tytułem doktora nauk ekonomicznych, więc go traktuję jak pielęgniarkę lub biologa z tytułem doktora nauk medycznych. Ponieważ posiadam taki sam (jak pielęgniarka, czy biolog) tytuł nie korzystam z niego, bo mnie zawodowo degraduje... I tyle. Między fizykiem i ekonomistą jest taka sama różnica jak między biologiem i lekarzem.
I nie zamierzam tu dyskredytować żadnego zawodu. Każdy jest ważny i każdy jest potrzebny. Ale niech każdy wykonuje pracę, do której ma uprawnienia i na której się zna!
I jeszcze dopiszę, że choć uwielbiam malarstwo, nie odważyłabym się zostać jego recenzentem i krytykiem, bo nie mam do tego przygotowania...
Daga
PostWysłany: Wto 23:37, 11 Sty 2011    Temat postu:

MAREK BOROWSKI (1946), ekonomista, absolwent Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Wiceminister rynku wewnętrznego (1989-91), wicepremier - minister finansów (1993-94), szef Urzędu Rady Ministrów

M. Borowski ma większe moim zdaniem pojęcie, niż Bugaj - dlatego go wymieniłam.
Wiele razy słyszałam jego wypowiedzi w różnych telewizjach np, u J. Paradowskiej, jeśli ona ma do niego zaufanie to ja również. To nie jest pieniacz i oszołom, jak innym sie zdarza.

Wyczerpałam listę ekonomistów, których ja z przyjemnością słucham, o być może nawet nieprzyjemnych sprawach finansów.
Daga
PostWysłany: Wto 23:24, 11 Sty 2011    Temat postu:

Piszę tu o Gomułce ekonomiście
Stanisław Gomułka (ur. 10 września 1940 w Krężołach) – polski ekonomista
Na Uniwersytecie Warszawskim uzyskał tytuł zawodowy magistra inżyniera fizyki i stopień doktora nauk ekonomicznych. W latach 1970–2005 pracował w Katedrze Ekonomii w London School of Economics. Był wykładowcą i badaczem w wielu instytucjach akademickich, w tym na uniwersytetach Kolumbii, Harvarda, Pensylwanii oraz Uniwersytecie Stanfordzkim w USA, holenderskim Institute for Advanced Studies i Central European University na Węgrzech. Większość jego badań i wykładów dotyczyła wzrostu gospodarczego, makroekonomii i porównawczych systemów ekonomicznych.

W latach 80. był konsultantem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, OECD i Komisji Europejskiej. W 1989 został doradcą polskiego rządu i członkiem zespołu, który zaprojektował polskie programy reform w czasie przełomowej fazy transformacji (tzw. plan Balcerowicza). W latach 1989–1995 i 1998–2002 pracował jako doradca polskiego Ministerstwa Finansów, w okresie 1995–1998 był doradcą Prezesa Narodowego Banku Polskiego. W latach 1989–1995 był także oficjalnym polskim negocjatorem z MFW w sprawie wszystkich programów makroekonomicznych, a w latach 1990–1992 negocjował z Klubem Paryskim i Klubem Londyńskim plan redukcji polskiego długu. Pod koniec 1991 doradzał także Jegorowi Gajdarowi i jego zespołowi w sprawie reform w Rosji. Od 2002 do 2007 był głównym ekonomistą PZU.

Od 3 stycznia 2008 do 18 kwietnia 2008 pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów. 19 maja 2008 został powołany na głównego ekonomistę Business Centre Club[1].

Stanisław Gomułka ma swój wpis w Who's Who in Economics (druga edycja, 1986 i trzecia edycja 1999) oraz w biograficznym słowniku największych (najczęściej cytowanych) ekonomistów świata.

Waldemar Kuczyński, właśc. Marian Waldemar Kuczyński (ur. 22 listopada 1939 w Kaliszu) – polski ekonomista, dziennikarz, publicysta, polityk, były minister przekształceń własnościowych.

Nie będę wklejać życiorysu, ale na koniec zapodam:


W latach 1999–2001 był głównym doradcą ekonomicznym premiera Jerzego Buzka. Od 2002 do 2006 wykładał w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu oraz Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku. W latach 2002–2005 zasiadał w Radzie Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.

Są ekonomistami i dość często słyszałam wyważone ich wypowiedzi w temacie.

Jeszcze tylko uzupełnie swoją listę ekonomistów którym ufam, to Winiecki, Petru i nasz min. Vincent

Balcerowicz i Gilowska w moim pojęciu są niewiarygodni, o Kołtce nie wspomnę.
kszzzz
PostWysłany: Wto 23:19, 11 Sty 2011    Temat postu:

Ja go nie kojarzę... A trudno mi ufać nieznajomemu Rolling Eyes
ans
PostWysłany: Wto 23:18, 11 Sty 2011    Temat postu:

Nie sądzę aby Daga miała na myśli towarzysza Wiesława, a profesora Stanisława Gomułkę - ekonomistę Wink
kszzzz
PostWysłany: Wto 22:37, 11 Sty 2011    Temat postu:

Ja również nie ufam Gilowskiej, bo zieje nienawiścią do "brata", swojego, ale nie ufam też tow. Wiesławowi, choć przebywając w zaświatach jest mi dość obojętny. Kuczyński i Borowski to ekonomiści tylko z wykształcenia i z pewnością są tak świetnymi ekonomistami, jak ja kardiologiem... Rolling Eyes A co? Zaś prof. Witold Orłowski i prof. Leszek Balcerowicz??? Balcerowicz jest starszy, bardziej doświadczony i więcej dokonał...
Daga
PostWysłany: Wto 20:26, 11 Sty 2011    Temat postu:

Ja ufam Orłowskiemu, Gomułce, Kuczyńskiemu, Borowskiemu, ale nie Balcerowiczowi i Gilowskiej.
Balcerowicz razem z Rybickim krytykował posunięcia tego rządu i to mi sie nie podoba.
O Rybickim nie ma co mówić. on doradza Pisowi Jak Nic, ale Balcerowicz mi podpadł, bo zabrałby 50% kasy pośmiertnej, gdzie rząd zmiejszył o 30% i już ludzie narzekają Sad
Ada
PostWysłany: Wto 18:37, 11 Sty 2011    Temat postu:

http://www.tvn24.pl/0,1689060,0,1,obiecuja-waloryzacje-skladek-wnbspzus-kazdy-minister-inna,wiadomosc.html

Nawet ministrowie nie uzgodnili zmian i każdy co innego mówi, a ja mam uwierzyć, że moje pieniądze będą w ZUS bezpieczne Rolling Eyes
hajdi
PostWysłany: Sob 12:38, 08 Sty 2011    Temat postu:

Kołodko to pajac Exclamation ten to ma opanowany PR do perfekcji Confused i to obdarzanie wszystkich swoimi "książkami", co uczynił również wczoraj, a Piasecki miał nieco głupią minę Wink
kszzzz
PostWysłany: Sob 12:20, 08 Sty 2011    Temat postu:

Przecież nieustannie trąbią o złej Gilowskiej i złym Balcerowiczu.

Za to Kołodko urósł do rangi geniusza finansów Shocked Shocked Shocked
Daga
PostWysłany: Sob 2:19, 08 Sty 2011    Temat postu:

Czy ja dobrze słyszałam, że "ojcem" OFE jest Balcerowicz????
Kołotko u Marciniaka w Fpf powiedział, że Balcerowicz nie będzie krytykował OFE, bo przyznałby sie do błędu, a to dopiero!!!!

Ansisiu:) zgadzam się z każdym słowem!!!!!

Balcerowicz o 'malutkich' nie myśli, to fakt!!!!
A druga 'gwiazda' ekonomii Giliwska zostawiła rządowi D. Tuska "pasztet" wielkości 10 mild - mówili w Gilotynie i 'ścieli' ją za to.
Ale dlaczego o tym nikt nie mówi????
I jeszcze jedno!!!! - czemu za takie złe decyzje nikt nie pociąga jej do odpowiedzialności???
Za błędy Gilowskiej i bojażliwe prowadzenie finansów Unia nam nałoży taką karę do zapłacenia (chodzi o prąd, ale zgilotynujcie mnie, zapomniałam )
kszzzz
PostWysłany: Sob 0:34, 08 Sty 2011    Temat postu:

Ja tylko pisałam, ze liberalizm i socjalizm mają różne odcienie.
Osobiście wolę wolny rynek z zabezbeczeniem socjalnym dla ubogich i jak najmniej zbędnego rozdawnictwa w wykonaniu państwa, na przykład przywilejów emerytalnych nieuzasadnionych rynkiem.
ans
PostWysłany: Sob 0:25, 08 Sty 2011    Temat postu:

Nie jestem za "powszechnym rozdawnictwem", nie domagam się 10 000 zł na moje dzienne wydatki, ale..uważam, że państwo nie może robić reform nie patrząc na to, że zanim nastąpi "powszechna szczęśliwość" po drodze będą ofiary. Z tego powodu, że nie jesteśmy bogatym krajem ci najbiedniejsi (wcale nie same leniuchy i obiboki) mogą nie wytrzymać skutków drastycznych reform.
Tort w naszym kraju bardzo niesprawiedliwie bywa dzielony, bo... nie ma sprawiedliwości na tym świecie. To wszystko nie jest łatwe do naprawienia, ale tym bardziej trzeba mieć tę sytuację na względzie..
Balcerowicz ze swoich profesorskich wyżyn nie widzi potrzeb tych maluczkich.
Odnosiłam się nawet bardzo krytycznie do poczynań rządu od początku jego istnienia. Zdecydowanie nie podobało mi się odwołanie ministra Ćwiąkalskiego, mianowanie Czumy i wiele innych decyzji (pewnie mniej istotnych, bo w tej chwili konkretów nie pomnę). Zdecydowanie nie popieram tego, że ten rząd także bardzo boi się narazić kk. Piszę także , bo podobny lęk widziałam u wszystkich bez wyjątku poprzedników. Sad
Nie znaczy to, że mam cieszyć się z nagonki na rząd przeprowadzanej ostatnio przez media. Jest moim zdaniem niesprawiedliwa, przesadzona i już przynosi niekorzystne skutki !
Ktoś może obawiać się, że rząd nie krytykowany , popierany na dobre oderwie się od rzeczywistości ze szkodą dla kraju.
Rzeczowa krytyka to jednak nie to samo co właśnie nagonka jaka ostatnio jest prowadzona podejrzewam, że w interesie różnych lobby.
Tymczasem jak się okazuje znowu zyskuje na tym nieco wyciszony PIS.
Dzisiaj panowie w "szkle" cieszyli się, że SO ma poparcie 0%
Moim zdaniem demagodzy i szaleńcy z PIS wcale nie są lepsi od Samoobrony. Dziennikarze zapraszają pisiaków do swojego studia i tam oni plotą androny. Ludzie, którzy powierzchownie interesują się polityką uznają, że w telewizji gada, to pewnie "coś w tym jest".
Ludzie zniechęcani systematycznie do premiera i PO wybiorą głosowanie na PIS. Dawniej może wybraliby jakąś partyjkę najbardziej im odpowiadającą. Teraz już się nauczyli, że "nie warto marnować głosu" .
System robi się dwubiegunowy. Z jednej strony mamy normalnych ludzi, nie nieomylnych, ale normalnych, a z drugiej szaleńców z PIS podpartych ojcem dyrektorem. Jest jeszcze SLD, ale.. kieruje tym ugrupowaniem Napieralski mnie niestety bardzo przypominający Jarkacza. Pomijając nawet Napieralskiego, SLD jest od dłuższego czasu sondażowo daleko za PISem, a na szarym końcu PSL(który mnie też nie zachwyca).
Problem OFE mnie nie dotyczy, już o tym wcześniej pisałam, ale..ja sądzę, że rząd ma rację. Jeśli widzi, że OFE , który jest przecież programem eksperymentalnym szkodzi finansom państwa powinien tak to skorygować aby sytuację poprawić.
Rząd jednym tchem jest krytykowany za to, że nie obcina wydatków i, że część dróg wykreślił z planu budowy z powodu braku środków.
Jest krytykowany za podniesienie VAT o 1% i ta sprawa jest tak przedstawiana jakby już skutkiem tego podatku co najmniej połowa ludności przymierała głodem. Kolej i minister Grabarczyk stały się ulubionym tematem żartów w mediach od wielu już dni.
Ech, już mi się nie chce powtarzać do czego to wszystko prowadzi...
kszzzz
PostWysłany: Sob 0:13, 08 Sty 2011    Temat postu:

DAK napisał:
Jako polityk jest niestety bardzo słaby - niemedialny...
zastanawia mnie jego ostatnio wzmożona ofensywna działalność.


Zgadzam się, że polityk z niego marny, ale ekonomista świetny.
Podejrzewam, ze się uaktywnił dlatego, że pragnie powrócić do polityki.

Co do OFE, byłabym powściągliwa, bo którego z zasłużonych polityków nie pomawia się lub nie wyciąga się im czegoś, a jeśli nie im samym, to ich rodzinom... Dlatego tego typu informacje odbieram z duzym dystansem.
kszzzz
PostWysłany: Sob 0:02, 08 Sty 2011    Temat postu:

A mnie nie odpowiada niestabilność prawa i kalejdoskop pomysłów oraz działanie na "łapu capu".
DAK
PostWysłany: Sob 0:02, 08 Sty 2011    Temat postu:

Balcerowicza cenię za odwagę, ale jego odwaga bezkompromisowość kłóci się z politycznym wyczuciem - on nie ma go w ogóle. Jako polityk jest niestety bardzo słaby - niemedialny, w jego mowie. głosem i ciałem jest niewyuczalny. Nie wszystkie jego posunięcia były takie genialne, choć trzeba mu oddać ukłon za to, że jednak przeprowadził nas przez to rozszalałe morze inflacyjne. Ale wcale nie musiało się to odbywać kosztem aż tak wielu powywracanych upadłych statków.
Nie wiem ile prawdy jest w tej plotce o jego prywatnych interesach związanych z OFE, ale o ile pamiętam nie całkiem też wyjaśnione były jego powiązania z finansjerą i aferami z początku lat 90-ych. Nie chcę się bawić w nie poparte żadnymi dowodami plotkarstwo, ale zastanawia mnie jego ostatnio wzmożona ofensywna działalność.

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group